...

...
M.

środa, 5 marca 2014

Cykl Pół żartem - Pół serio o... książkach ;)


          Wpadła mi do tej małej rozczochranej łepetyny pewna myśl. Postanowiłam sobie, że będę pisać bardziej tematyczne posty ;P. Ooo… Wreszcie nie będzie zanudzania i przeciągania ;P. Choć i tak zamierzam kontynuować pisanie o swoich codziennych NieZawszeMądrych perypetiach ;P Ale na nieco mniejszą skalę. W sumie prowadzę bloga od sierpnia, więc wypada go nieco zmodyfikować. Cosik ulepszyć, cosik dodać… ;] Nie wiem, jak długo potrwa ta wena twórcza. Może uda mi się wymyślić jeszcze parę wpisów z cyklu „Pół żartem, pół serio”. Dziś będzie o książkach ;P. Jak w tytule. Bo tytuł też dużo zdradza. O dziwo ;P.
          Każdy kto mnie zna, wie że jestem prawdziwą czytelniczą maniaczką. Prawie wszędzie taszczę ze sobą jakieś opasłe tomisko. Mimo masy pierdół w torebce, zawsze znajdę w niej miejsce na książkę. Swoją Papierową Przyjaciółkę biorę na uczelnię, na poczekalnię i na wakacje. Do chłopaka też rzadko kiedy wybieram się bez jakiejś sympatycznej lekturki w torbie. Przecież może się zdarzyć, że opuści mnie na chwilę (wyjazd lawetą, nagłe wezwanie ze straży etc) i wtedy co? ;P. Muszę mieć książkę w pogotowiu. Tym bardziej, że nie znoszę bezczynności. Nawet parę minut jest ciężkie do zniesienia, kiedy nie mam co ze sobą zrobić. A przez ten czas minut można przeczytać całkiem sporo stron. Więc chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego wolę dźwigać niż śmigać ;P. 
          Dzień bez czytania jest dla mnie niemalże dniem straconym ;P. Mało tego – wykazuję już pewne symptomy uzależnienia od czytania. Jak nie mam pod ręką książki, czytam co się da. Ulotki. Broszurki. Opakowania po produktach spożywczych. Etykietki na szamponach. Ogłoszenia na słupach. Paragony znalezione w czeluściach torebki. Rozkłady jazdy. Horoskopy. Sms-y w telefonie… Wszystko. Moje oczy są już chyba tak przyzwyczajone do ślizgania się po literkach, że cierpią na syndrom odstawienia, kiedy nie mogą pochłaniać kolejnych wyrazów, zdań, linijek…
          Również sama czynność, jaką jest czytanie – dla mnie zmienia się w… Hm. W sumie nie wiem, w co. Rytuał? Niee. Celebrację? Też nie. Ale zachowuję się trochę dziwnie, kiedy mam przed nosem książkę. Zupełnie, jakby wsysała mnie w swoją fabułę i treść ;). Nieobecny wzrok. Pełne skupienie na tym co dzieje się w książce i zerowe na tym, co w realu. Brak zainteresowania jedzeniem, piciem czy innymi potrzebami fizjologicznymi. Wokół mnie mogą latać noże i bombowce. Nic nie oderwie mnie od czytania ;]. Na mojej twarzy malują się emocje, które przeżywam. Śmieję się, zastygam w bezruchu, robię zmartwiony grymas. Pozycje, które przyjmuję podczas pochłaniania lektury, mogłyby zawstydzić stałe bywalczynie zajęć z jogi. Leżąc na plecach z książką trzymaną w górze. Podczas ćwiczeń na Nordic Walkerze. Na wykładach pod ławką. Podczas kręcenia hula hopem. Na fotelu, kręcąc i wiercąc się, jakby zaatakowało mnie stado jadowitych mrówek ;P. I wiele, wiele innych, które ciężko sobie wyobrazić  ;)
           Jest jeszcze jeden fenomen, którego przyczyny dotąd nie udało mi się odkryć… Im bardziej wciągająca książka, tym bardziej przekrzywiam głowę podczas czytania. Hm... I dociera to do mnie dopiero wtedy, kiedy czuję bolący kark. Nie mam pojęcia, skąd mi się to bierze. Po prostu. Czytam, czytam, czytam.  Nagle czuję, że zdrętwiałam i widzę, że jestem przechylona pod kątem 45 %. Na bok. Dziwne. I dzieje się tak tylko wtedy, kiedy książka jest NAPRAWDĘ dobra. A jaka jest dobra książka wg moich kryteriów?
         Na pewno wciągająca ;P. To po pierwsze. Zabawna. No ba! Humor to podstawa ;) Wiadomo – są historie, które do śmiesznych nie należą, ale sprawne pióro pisarza potrafi opisać nawet smutną czy straszną rzecz w taki sposób, że może ona zabawić czytelnika. Uwielbiam czarny humor. Porównania. Zabawy językiem. Ciekawą fabułę. Niebanalne postacie ;). Trzymanie w napięciu. Wartką akcję. Błyskotliwe dialogi. Cięte riposty.
         A gatunek? Nie cierpię romansów. Ble. Czuję się wtedy, jakbym smyrała się piórkiem po podniebieniu ;P. Tzn. w sumie nigdy nie smyrałam się nim w tych rejonach.... Ale wydaje mi się, że gdybym to zrobiła, poczułabym się jak podczas czytania takich właśnie scenek ;P. Nie lubię mdławych opisów. Nie. „Nie lubię” to za delikatne określenie ;P. Ja ich nie CIERPIĘ. Nie ZNOSZĘ. Nie TRAWIĘ. Opis gry wstępnej ciągnącej się przez trzy strony. Opis stosunku, który jest tak melodramatyczny i poetycki, że normalni ludzie musieliby być zdrowo naćpani, żeby podczas seksu myśleć o takich pierdołach… Nawet nie umiem ich dokładnie powtórzyć ;P. Wiem za to, że mi się nie podobają. Basta. Ogólnie opisy seksu nie są dla mnie jakoś specjalnie gorszące. Nawet je lubię. Ale tylko wtedy, kiedy są dobrze napisane. Wiem, że to musi być trudne i sama nie wiem, czy umiałabym zrobić to tak, by zadowolić czytelników ;]. Niemniej jednak, skoro mam wybór – odrzucam wszystkie romanse ;]. Książki historyczne i science fiction to też nie moja bajka. Choć podejrzewam, że gdybym trafiła na coś fajnego, mogłabym zmienić zdanie.
          Co czytam najchętniej? Thrillery. Seryjne morderstwa, profile osobowościowe, portrety psychologiczne. Chętnie sięgam po takie dreszczowce, które bez lukrowania i kolorowania, ukazują pokręconą psychikę psychopatów, zdają dokładne relacje z miejsca zbrodni i opisują wygląd zwłok. Nie czytam ich jednak nałogowo. Mam wrażenie, że nie byłoby to dobre dla mojej JużITakNadwątlonej delikatnej psychiki ;P. Thrillerki przeplatam sobie lekkimi komedyjkami. Jakieś powieści, przygodówki… No i kryminały. Zwłaszcza skandynawskie. Agatha Christie jakoś mi nie podeszła. Czasem sięgam po książki obyczajowe. Czasem jakieś bestsellerki. Poradniki. Książki podróżnicze.
          I ostatnie zboczenie – interpunkcja i ortografia ;). Wiem, wiem. Pewnie i ja robię błędy. Choć zawsze dokładnie sprawdzam to, co napisałam, i tak może zdarzyć mi się jakaś literówka. Albo stylówka ;P. Niemniej jednak kocham kropki, myślniki i przecinki. Uwielbiam dobrze napisane słowa i rażą mnie błędy ortograficzne. Za to jak ktoś napisze mi wiadomość, w której są przecinki, duże litery i polskie znaki – cała jestem kupiona ;P. Ale spokojnie – nie zjadam nikogo za błędy ;P. Sama nie jestem polonistką i żadna ze mnie ekspertka ;].
           Na podsumowanie. Uwielbiam czytać. Obok pisania, ćwiczeń fizycznych i przytulasów, to jedna z większych przyjemności w moim życiu ;) Biblioteka, antykwariat i księgarnia to Moje Miejsca na Ziemi. Książka to wymarzony prezent na jakąkolwiek okazję. Im więcej stron, tym więcej radości. Im więcej książek, tym większy poziom mojego zadowolenia. Czytam pi razy drzwi dziesięć książek w miesiąc. Osiem stron na trzy minuty. Nawet fakt, że sobie to obliczyłam, świadczy o tym, że mam lekkiego fioła ;P. I co gorsze zdaję sobie z tego sprawę ;]. 
Wczoraj przed snem czytałam do poduszki. Dziś wzięłam książkę na zajęcia. Podczytywałam na wykładzie, pochłaniałam na przerwie. Czytałam po zajęciach, żeby ją skończyć. Czytałam po ćwiczeniach, żeby ochłonąć. Czytałam po obiedzie, wylegując się na łóżku. To już chyba są objawy uzależnienia, prawda? ^^

PS Okej. Idę do łóżka. Muszę przeczytać jeszcze parę stronek, bo jestem ciekawa, co się wydarzy ;P. Dopiero później mogę wskoczyć pod kołderkę z poczuciem spełnienia i satysfakcji. No cóż - skoro nie mam tu Strażaka, który by o to zadbał, zadowolę się sama. Tzn. książką. Tzn. czytaniem. Aaaj. Idę spać. Dobranoc! ;]


http://demotywatory.pl/4057292


2 komentarze:

  1. Pozytywny post o miłości do książek;) A masz konto na Lubimy Czytać?

    OdpowiedzUsuń
  2. Założyłam kiedyś... W trakcie czytania "Anioła Stróża". Od tej pory przeczytałam masę książek, a na profilu wciąż mam, że czytam tę jedną książkę ;P. Nie wiem kiedy miałabym wprowadzić do konta te przeczytane książki. Ale mam je zapisane gdzieś na jakiejś liście, więc może kiedyś się o to pokuszę ;)

    OdpowiedzUsuń