...

...
M.

wtorek, 8 lipca 2014

Głupi Jaś ;]



Nie sądziłam, że Dzieciak, którego bawiłam rok temu, tak szczerze i radośnie wyszczerzy się na mój widok.

Nie sądziłam, że kiedy zobaczę jego minę, w brzuchu rozleje mi się coś ciepłego.

Nie sądziłam, że spędzę tak miło czas z chłopcem, który bywał nieznośny.

Nie sądziłam, że można się odprężyć, bawiąc dzieci.

Nie sądziłam, że będę mieć na twarzy taki zaciesz tylko dlatego, że będąc najwyższą osobą wśród trójki 
dzieciaków (średnia wieku 8), nie dałam się ograć w Głupiego Jasia.

Nie sądziłam, że będę się bawić w chowanego, biegając po ogrodzie i czując taką adrenalinę, jakby goniło mnie wrogie wojsko (znów „Jutro” się kłania. Nie będę więcej czytać nic militarnego ;D).

Nie sądziłam, że zaangażowana zabawą, wcisnę się między drzewa, nie zwracając uwagi na pajęczyny, które ocierają się o moją głowę.

Nie sądziłam, że mogę przeczołgać się pod krzakami tylko po to, żeby wejść do fajnej kryjówki.

Nie sądziłam, że będę budować statek z Lego tylko dlatego, że Dzieciak zwrócił się do mnie „Pomożesz mi to zrobić, kochana M.?”

Nie sądziłam, że B. powie „Szkoda, że musisz już iść, M.” i że rozpromieni się, kiedy mu powiem, że przyjdę w środę na nockę.

Nie sądziłam, że będę tak żywo zainteresowana grą na Playstation, nowymi kolegami B. ze szkoły, zdjęciem z pierwszej klasy i nowym pokojem tego łobuza.

Nie sądziłam, że można bawić się na podwórku, nie przejmując się kropiącym deszczem.

Nie sądziłam, że będę taka dobra w grę w „Dziesiątki” i że dziesięciolatka będzie wytrzeszczać na mnie oczy z podziwem i miną pt. „Eee… Dobra jest!”. 

Nie sądziłam, że będę taka zadowolona, wracając do domu po kilkugodzinnym pilnowaniu Młodego.

Nie sądziłam, że kiedy po powrocie do domu wejdę pod prysznic, woda zabarwi się na ciemny brąz (błoto), z ciała będzie odłaził kurz i pył (bieganie po podwórku), a na głowie znajdę małe gałązki i listki.

I nie sądziłam, że będę się cieszyć, że w środę znów będę bawić się klockami, słuchać opowieści o przygodach Ben 10 i rysować Minionki.

Tak, tak. Chyba się robię sentymentalna na starość ;). 
Nieee. Nie sprawię sobie bobasa na przedłużenie dzieciństwa. Ale na tych wakacjach chętnie wrócę do roli niani. Nie wiem, jak potoczy się moja przyszłość. Czy będę Policjantką, czy Przedszkolanką. Czy będę pracować z dorosłymi, czy z dziećmi. Ale na pewno zapamiętam sobie te chwile luzu i relaksu. Te wygłupy, beztroskę i leniwe zabawy. I ten czas na ponowne bycie dzieckiem, dzięki zabawie z dziećmi ;).



PS  I znów chętnie przypomnę sobie, jaką cierpliwością i kreatywnością musi wykazać się Super Niania i jakie umiejętności trzeba posiąść, by zrozumieć dziecko ;P.

http://www.artrzeczy.pl/chlopiec-latawcem.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz