...

...
M.

niedziela, 5 października 2014

Na stos ;P

Układanie ubrań w zgrabne stosiki.
Szykowanie pościeli, kołder, poduszek.
Przygotowywanie naczyń, misek, talerzy, garnków.
Magazynowanie kasz, przypraw, muesli i płatków.
Szukanie książek (do pisania artykułów, do pisania pracy, do czytania).
Wybieranie zeszytów, notatników, markerów, długopisów.
Buszowanie w bieliźnie, skarpetkach, butach.
Ściąganie ze strychu walizek i toreb.
Układanie kosmetyków i leków.
Sortowanie kolczyków (no comment ;P).
Przekładanie kluczy (no comment...).
Przygotowywanie kapci do przyszycia kokardek (...).
Planowanie, planowanie, planowanie.



Tak.
Pakuję się na studia ;)
Mniej więcej wiem już co warto, a czego lepiej nie zabierać na mieszkanie.
Zwłaszcza, że będę mieć ciut dalej od uczelni i będę mieszkać na trzecim piętrze.
Bez windy ;P.

Mój pokój od razu przejrzał.
Zniknęły ulubione kolczyki z biurka.
Zniknęła masa poduszek z łóżka.
Zniknęła połowa ubrań z szaf.



Dziś ostatnie zakupy.
Pewnie kupię mnóstwo rzeczy, które wpadną mi w oko a których nie powinnam kupować... ;).


Wczoraj ostatni dzień byłam u Toś.
Spacer krótki, bo zimno.
Drzemki Małej też były krótkie, ale wystarczająco długie, żebym zdążyła zjeść ;)
Marudzenie trwało z kolei rekordowo długo, ale miałam przynajmniej pretekst, żeby nosić i przytulać Toś do woli.
Wyciumałam ją tysiące razy.
Głaskałam po puszku na główce, pozwalałam się ciągnąć za włosy, całowałam oślinione policzki, wąchałam specyficzny zapach niemowlaka ;).
Zrobiłam sobie pierwsze (i ostatnie ;D) selfie z pięciomiesięczną już panną Toś.


Poza tym co?
Oglądam już drugą serię Prison Break. Nałogowiec ze mnie straszny ;P. Oglądam serial rano zanim wyjdę z łóżka i wieczorem do poduszki ;P. Zaraziłam oglądaniem swojego Strażaka, ale on szybko pada, a ja oglądam do nocy ;P.
Ostatnio dwa razy byłam biegać. Za każdym razem metodą kija i marchewki...
Raz kolega przywiózł mi płytki (z jakim serialem? ;P) i poszedł biegać. Musiałam na niego czekać, więc... biegałam razem z nim. Za drugim razem biegłam za kurierem, bo nie wzięłam telefonu na spacer z psem i kiedy zobaczyłam samochód Siódemki, od razu wiedziałam, że do mnie jedzie i gnałam jak głupia przez pół alei ;P.
Wreszcie przypomniałam sobie o zumbie i hula hopie, więc mam nadzieję, że teraz znów wrócę do aktywniejszego trybu życia ;). Spacerki z wózkiem i noszenie malucha w nosidle to niby też wysiłek, ale jakoś nie widzę efektów w postaci ubytku tkanki tłuszczowej ;P.

Zaczęłam robić mniej błędów, pisząc na nowym laptopie, więc mogę śmiało brać się za pisanie pracy bez ryzyka, że usunę wszystko jednym ruchem.

No i powoli przyzwyczajam się do myśli, że wyjeżdżam ;).
Oczywiście obiecuję sobie, że będę pisać pracę, że będę szukać jakiegoś dorywczego zajęcia etc., ale tak naprawdę póki co chcę sobie solidnie odpocząć ;P.
Nie latać, nie biegać, nie brać na głowę miliona spraw i opierdzielać się na maxa ;P.
Na pewno mi to wyjdzie, skoro we wtorek jadę na japoński, w środę mam korki, a wieczorem wracam, bo w czwartek i piątek idę do Toś ;P.



PS A teraz idę do cioci posłuchać opowieści z wakacji w Tunezji. I mam nadzieję, że w walizce, którą pożyczyłam kuzynowi na wczasy, nie znajdzie się żaden egzotyczny pająk ;P.


http://czteryscianytoniedom.blogspot.com/2013/01/pile-stos-ozdoba-czy-baagan.html





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz