...

...
M.

wtorek, 14 października 2014

Niebanalny i niekonwencjonalny przepis na szczęście ;)



Kiedyś robiłam prezentację o szczęściu. Była ona wprawdzie po angielsku, ale spokojnie mogłabym ją przełożyć na polski i sypnąć Wam tu garść rad, jak być w życiu szczęśliwym. 
Bo zalecenia Ekspertów Od Szczęścia są raczej mało skomplikowane. W gruncie rzeczy - to same banały.
Mieć przyjaciół. Dużo się śmiać. Mieć pasję. Być optymistą. Mieć udane życie rodzinne. Nie kłócić się z ludźmi... Tego typu rzeczy.
A wiecie co tak szczerze myślę o przepisie na szczęście? Myślę, że są trzy ważne zasady, żeby być w życiu szczęśliwym.

Te trzy rady to:

1. Bycie asertywnym.
2. Samospełnienie
3. Postawa pt. „Mam wyje***e na wszystkich i wszystko”.


Ad 1.

Jestem asertywna, kiedy ktoś chce mnie poczęstować papierosem, a ja nie palę. 
Jestem asertywna, kiedy mówię „Nie, wypiję tylko jedno piwo i nie będę pić wódki”, bo nie lubię wódki. 
Jestem asertywna, kiedy ktoś mówi „Ale na pewno nie chcesz troszkę mięska?”, bo od ośmiu lat jestem wegetarianką.
Tak, tak. Jeśli chodzi o poglądy, jestem uparta jak osioł. Twardo stoję przy swoich racjach i zawsze mam swoje zdanie.

Ale...

Nie jestem asertywna, kiedy ktoś mnie prosi o coś, co o 180 stopni zmienia moje plany.
Nie jestem asertywna, kiedy trzeba komuś odmówić.
Nie jestem asertywna, kiedy ktoś mnie wykorzystuje.
Nie jestem asertywna, kiedy czuję, że ktoś mnie obraża, ale nie chcę się z nikim spierać czy kłócić.
Nie jestem asertywna, kiedy zgadzam się na coś, na co nie mam ochoty.
Nie jestem asertywna, kiedy widzę, że ktoś chce coś zrobić moim kosztem, a mimo to potulnie kiwam główką na znak zgody.

Nie jestem asertywna. No, nie jestem, noo... Czemu mam ściemniać, że jestem, skoro widać jak na obrazku,  że to nieprawda? ;).


Okej. To, że lubię „robić ludziom dobrze” (^^) i że chętnie pomagam innym, to jedno. To, że daję się wykorzystywać i nie mam odwagi walczyć o swoje to drugie.

Więc skromna rada. Dla siebie, dla Was, dla innych. Nauczcie się dbać o siebie. O swoje szanowne tyłki. Bo nikt za Was tego nie zrobi, chyba, że jesteście przyszłymi Królami/Królowymi/Milionerami/Ludźmi Sukcesu.

Jeśli chcecie i możecie – zgadzajcie się na drobne przysługi, na pomoc, na poświęcenie.
Nie chcecie, nie możecie, nie macie ochoty – nie róbcie dobrze innym, kosztem siebie. Tak, tak. Wiem, że to nie po katolicku, ale... Nie jesteśmy Jezusami, niestety ;). A z takiego dawania się wykorzystywać i wodzenia się za nos rodzą się tylko frustracje.

Ad 2.

Co mam na myśli, mówiąc o samospełnieniu?
Robienie tego, co się lubi.
Robienie tego, na co się ma ochotę.
Robienie tego, co sprawia nam radość.
Robienie tego, co daje nam poczucie wolności.
I robienie tego wszystkiego, co sprawia, że jest nam dobrze z samym sobą ;).

Więc...
Nie idziemy w ślady rodziców, bo oni tak chcą.
Nie robimy czegoś tylko dlatego, że „tak wypada”.
Nie zadowalamy nikogo swoim kosztem.
Nie ograniczamy się.
I nie jesteśmy bierni, sami podejmujemy decyzje o swoim życiu.


Ad 3.


Nie chcę się przejmować tym, co inni o mnie myślą. Nie chcę się martwić, bo Ktoś powiedział o mnie coś. Nie chcę pozwalać ludziom żyć moim życiem. Nie chcę, żeby inni decydowali o moich wyborach. Nie chcę martwić o wszystko i o wszystkich.
Nie chcę... Ale to robię.
I po co, ja się pytam? Co mi to daje oprócz tego, że niepotrzebnie powiększam swoją kolekcję kompleksów? Że zamartwiam się, bo ktoś coś sobie o mnie pomyśli, bo ktoś przestanie mnie lubić. Pfff. Szczerze? Czy ja naprawdę nie mam innych problemów? ;P.
Rada? Po prostu - trzeba mieć wyje***e na wszystko.
Proste ;).
Okej. Odrobina empatii, altruizmu i wrażliwości – jak najbardziej. Ale nic poza to.
A więc:
Nie przejmujemy się ludźmi i ich gadaniem. Jak mają ochotę, niech się zastanawiają, czemu ich złośliwości spływają po po nas jak po kaczce.
Nie bierzemy do siebie czyichś głupich słów krytyki, przykrych komentarzy, wrednych złośliwości.
Nie analizujemy po sto razy swoich słów, czynów, gestów. Bo co nas interesuje, co inni o nas myślą? No powiedzcie mi, czy to coś zmienia? Czy to, że komuś nie pasuje to, że jesteście tacy, a nie inni, zmienia fakt, że jesteście tacy, a nie inni...? ;P. Zmieniacie się, bo ktoś chce, żebyście przestali być tacy, jacy jesteście? ;P. Jeśli ktoś czepia się Waszych poglądów, Waszej osoby, Waszego życia – naprawdę będziecie się poświęcać dla takiej osoby?

Doskonale wiem, jakie mam wady. Potrafię je wymienić bez zastanowienia. I wiem, że niektóre z nim mogłabym zmienić, ale... Wygodnie mi z nimi ;P. I lubię robić to, co robię źle ;P. Lubię dużo gadać, choć wiele osób wypomina mi gadulstwo. Ale to, że ktoś wypomina mi, że za dużo mówię, wcale nie sprawia, że zamykam się w sobie. Przeciwnie. Gadam jeszcze więcej. Bo co komu do tego? Nikt nie musi mnie słuchać, nikt nie musi ze mną rozmawiać. ;P. Lubię być egoistyczna, choć wiem, że to nieładnie. Ale szczerze? I like it ;P. I czemu nie mam się troszczyć o siebie samą, skoro wiem, że nikt inny tego za mnie nie zrobi? ;P. Wiem, że jestem roztrzepana, ale... Czy muszę być idealną, świetnie zorganizowaną perfekcjonistką? Grunt, że zajmując się dziećmi jako niania, pilnuję wszystkiego i chucham i dmucham na dzieciaka jak na kryształową figurkę. Wystarczy, że na studiach jestem idealną (* kiedy nie czytam thrillerka pod ławką... ;P) studentką. To, że zapominam o wielu rzeczach, że jestem trzpiotką i szałaputem to nieistotne. To tylko część mnie ;).

Tak więc...
Mam przyjaciół. Mam pasje. Mam rodzinę (choć nie jest to kochający mąż i gromadka dzieci ;D ;D). Jestem wolna. Jestem szczęśliwa. Zdrowa. Zadowolona z życia. Będąca dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być.
I wiem, co powinnam zmienić, a czego zmieniać nie powinnam.
Czyli śmiało mogę się nazwać szczęśliwą osobą ;).

I Wam też życzę, żebyście zdali sobie sprawę z tego, co przeszkadza Wam być naprawdę szczęśliwym, żebyście umieli pokonać te przeszkody i wreszcie – żebyście byli usatysfakcjonowani życiem, które prowadzicie.

Kropka ;P.


PS Wpis odgrzebany. Napisany kiedyś pod wpływem emocji tj. wzburzenie, frustracja i złość na samą siebie ;). Ale pasuje do dzisiejszego nastroju, więc... publikujemy ;P.

 PPS A jaki jest dzisiejszy nastrój? Taki sam jak przez ostatnie dni. Depresyjny... ;P.

http://willowoakcounseling.com/cultivating-happiness/

1 komentarz:

  1. Mówią, że ludzie są egoistami, ale gdy przychodzi zadbać o własny "szanowny tyłek" i zatroszczyć się o swoje szczęście, o wykazujemy zadziwiające pokłady empatii, i zajmujemy się nieswoimi sprawami :D Ale dzięki za rady i obiecuję się do nich zastosować.
    PS. Czy ktoś Ci kiedyś powiedział, że nieźle sobie radzisz z ludzką psychiką?

    OdpowiedzUsuń