...

...
M.

piątek, 7 listopada 2014

Pssst! ;>

- Ojej, jak Ty kaszlesz.
- Ojej, jesteś chora?
- Ojej, co Ci jest?

...

Okej.
Zawsze z pobłażliwością podchodziłam do czyjejś subtelnej troski.
Ale tylko tej subtelnej ;>.
Pytania, które zamiast cichnąć - mnożą się, zaczynają działać mi na nerwy.

Z tego wszystkiego wypada zacząć mi odpowiadać, że owszem, jestem chora.
Mam alergię.
Na co?
Na nieodpisywanie na sms-y, brak przecinków w zdaniu, spuszczające się pająki, zmuszanie do jedzenia iii... zadawanie zbyt wielu natrętnych pytań, na które nie mam ochoty odpowiadać ;P. Zwłaszcza na te, które dotyczą zdrowia...

^^.
Kurczę.
Ja wiem, że często choruję...
I przecież specjalnie się z tym nie kryję.
W sezonie jesienno - zimowym (zwanym rychaniowo - smarkaniowym) często raczę Was opowieściami o swoich niekonwencjonalnych metodach leczenia (zieleniną w ucho, lodem w gardło ;P) czy innych atrakcjach.
Jednak kiedy po raz n-ty słyszę z ust jednej osoby to samo dociekliwe pytanie o stan zdrowia, mam ochotę przyłożyć (nie, nie komuś ;P) sobie palec do ust i szepnąć zjadliwie "Pst! Koniec pytań!" .

Ogłoszę Wam więc wszem i wobec, że tak - od trzech (?) tygodni jestem chora i tak, chwilami czuję się... (piiiiiiiiiii), jednak skoro żyję, chodzę i jako tako funkcjonuję (a nawet - czasem wychodzę ze znajomymi, pracuję i kręcę hula hopem ^^) to jeszcze nie jest ze mną tak najgorzej ;).

Nie wyglądam za ładnie, bo podkrążone oczka i blada skóra raczej nie dodają mi uroku.
Głos mam zmieniony i tego też nie mogę ukryć.
Kaszlę donośnie i smarkam obficie, więc to też wygląda podejrzanie.
Ale kurczę, nie jestem obłożnie chora, nooo ;P.

Doszło do tego, że jestem zdziwiona, kiedy ktoś:
a) nie patrzy na mnie współczującym wzrokiem,
b) nie klepie mnie poufale po ramieniu,
c) nie wysyła mnie do domu z zajęć/pracy/spotkania,
d) nie wygania mnie do łóżka.

Hello!
Ja nie umiem odpoczywać.
Nie umiem leżeć w łóżku.
Nie mogę siedzieć zamknięta w domu ;P.
Skoro ciągle wychodzę z domu, nie trzeba mnie nieść ani przekonywać do wstania z łóżka, to chyba znaczy, że jest okej, tak?

Jak naprawdę źle się czuję - odpuszczam.
Kładę się wtedy pod kołderkę, bo nie mam siły utrzymać się na nogach ;).
Jak nie śpię kilka nocy z rzędu, bo rycham jak gruźlik, to też daję sobie fory i kimam w ciągu dnia albo wybieram mało wymagające aktywności, typu oglądanie filmów (serial"Wataha" ^^) czy czytanie.
Jeśli chodzę, uśmiecham się i gadam - znaczy, że nic mi nie jest.

Bo nie jest...
No prawie nie jest ;].
Dziś w badaniach wypełzła mi mykoplazma ;P.
Yhhh...

Właściwie to podejrzewałam, że mogę ją mieć (wszak sama poszłam na badanie krwi i kazałam się zbadać pod kątem tej paskudy) i prawdę mówiąc - cieszy mnie, że wiem co mi jest.
Lepszy wróg, którego się zna ;).
Bycie chorą od prawie miesiąca działa mi na nerwy, więc chcę wziąć ten cholerny antybiotyk i wrócić do normalnego życia.
Bo póki czuję się jakby... ciut ograniczona...
Brak kondycji, brak możliwości pójścia na basen, brak biegania, brak sił.
No i te pytaaaania ;>.

W sumie nie sądziłam, że okażę się taką pracoholiczką i ambitniaczką, że będę biec do pracy (dla zasady - żeby iść) i na zajęcia, frustrując się, kiedy zostanę z nich zwolniona ;P.

Więc, mi drodzy...
Spokojnie.
Kuruję się, grzecznie zażywam leki (o wyznaczonych porach), przyjmuję probiotyki, piję różne cuda na kaszel, myję co chwilę ręce i dbam o pełnowartościową dietę*.
Śpię, oddycham, piję pożądaną ilość płynów.
W związku z tym liczę na rychłą poprawę stanu zdrowia.
I ogólnie - uwierzcie, że nic mi nie jest ;P.


* pełnowartościowa dieta u osoby z brakiem apetytu to abstrakcja, ale skoro piję herbatę z miodem i robione soki i COŚ tam zawsze jem, to chyba już jakiś plus, tak?


PS I ups - mam nadzieję, że nikogo z Was nie zaraziłam ;P. A jak niechcący puściłam swoje bakterie w świat, będę Was tak zamęczać nadopiekuńczością, że w końcu mnie zakneblujecie, o! ;P.

 

http://ortalionik.pinger.pl/m/13729614




1 komentarz:

  1. Też nie znoszę nadmiernej troski. Takiego skakania, ochraniania. Bardzo mnie to denerwuje. Ale może jestem przeczulona za bardzo?
    Pozdrawiam ciepło i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    A.M.

    OdpowiedzUsuń