...

...
M.

sobota, 13 grudnia 2014

Zbluzowana ;]



Jesienią naszło mnie na zmiany.
Nie byłam gotowa na ścięcie ani zafarbowanie włosów.
Kreski na powiekach nie przyjęły się, bo czułam się z nimi głupowato.
Dalej nie przekonałam się do podkładu, cieni do powiek i kolorowych paznokci.
Poszłam więc po najprostszej linii oporu iiii… zaczęłam wymieniać swoją garderobę.
Doszłam do wniosku, że pora zmienić swój styl z „byle jak, byle wygodnie” na „byle ładnie i wygodnie” ;P.
Najpierw wyrzuciłam z szafy większość dziecinnych i kolorowych ciuszków (oprócz czarno białej bluzy pandy, czarnego kangurka Little Miss Naughty i paru ulubionych bluzek, w których chodzę po domu ;>).
Potem zaczęłam kompletować nowe ubrania.
Na pierwszy ogień – buty.
Kupiłam sobie dwie pary fajnych botków - wyższe szare i niższe brązowe.
Później nabyłam kilka par nowych legginsów.
Grafitowe, szare cieniowane i brązowe.
Następnie kilka bluzek i bluzeczek.
Granatowe, czarne i w różnych odcieniach szarości.
Później nabyłam szarą czapkę…
…Skandynawskie rękawiczki…
…Fajną, czarno – białą piżamę… (z czarnym napisem BAD na przodzie i białym GOOD na pupie ;P).
Jakąś bieliznę.
Długi sweterek w kolorze indygo.
Jasne i ciemne dżinsy…
Właściwie skompletowałam sobie wszystko to, co powinnam mieć w szafie.
Bez garsonek, szpilek, kostiumów, golfów, spódnic i sukienek, bo nie cierpię ;P.
Byłam całkiem usatysfakcjonowana i wtedy…

Nakręciłam się na bluzy.
Bo niby mam parę, ale wszystkie stare i znoszone.
I głównie z używki.
Okej – mam fajną czarną bluzę z wywalanym kołnierzem i szarą kapturzastą w gwiazdki, ale poza tym kiepściutko.
Chodzi więc za mną jakaś ciekawa, wygodna bluza.
Dlatego łażę po sklepach i szukam Bluzy Idealnej, buszując wśród wieszaków z uprzejmymi sprzedawcami.

Ekspedienci dwoją się i troją.
Starają się jak mogą.
Szukają, doradzają, podsuwają coraz to nowe fasony…
Uśmiecham się więc do nich i zgrywam Najmilszą Klientkę Roku, kiedy z przykrością kręcę odmownie głową.
Żaden fason mi nie pasuje, bo nie o TAKĄ bluzę mi chodzi.
A jaka ma być bluza idealna?
No cóż.
To dość… skomplikowane ;P.
Po pierwsze – musi być mała.
S albo XS.
Ale nie z tych „zawyżonych” S.
Ma być MAŁA, a nie wyglądająca jak ze starszego brata.
Nie za luźna, raczej dopasowana.
Nie prosta – z ładnym wcięciem w talii.
Koniecznie z kapturem.
Może też być z kominem.
Wkładana przez głowę, broń Boże nie zapinana.
Fajnie, jeśli byłaby ciut dłuższa aniżeli za krótka ;P.
Nie powinna być za gruba, ale też nie cienka jak koszulka.
Miękka i miła w dotyku – to podstawa.
Cena w granicach rozsądku, choć jeżeli znalazłabym taką, która mnie urzeknie – zapłacę każdą sumę.
Kolor?
Żywy, ale nie jaskrawy.
I zero różowych elementów.
Nawet jeśli to sznurek albo napis.
Nienawidzę różu ;>.
Szarości odpadają – uwielbiam, ale mam ich za dużo.
Czarne też.
Niebieskie, granatowe, fioletowe – też nie, bo obrzydły mi te kolory.
Zielone – okej, pod warunkiem, że to bardziej mięta albo turkus niż zieleń.
W związku z tym zostają brzoskwinia, morela, łosoś i koral.
Problem w tym, że złaziłam CAŁĄ Galerię i NIGDZIE nie ma bluzy, jaką chcę ;P.
Kupiłam już dwie – lżejszą grafitowo - czarną z kapturem, z rękawkami z miejscem na kciuki i wielką kieszenią z przodu i sportową jasnoszarą ( ;P) z miętowym napisem i charakterystycznym komino – kapturem.
Obie są śliczne, wygodne i miłe w dotyku.
Zaspokoiłam więc apetyt na szarości i poniekąd na miętę ;).
Ale ciągle myślę o czymś żywym ;P.
Pasującym do czarnych legginsów, szarych adidasów do biegania, jasnych i ciemnych dżinsów.
Cieszącym oko i dającym się wygodnie nosić…
Na necie znalazłam parę fajnych rzeczy, ale albo rozmiar za duży, albo oferta nieaktualna albo jeszcze coś innego.
A mnie tak ciągnie do ciepłej, brzoskwiniowej bluzy, że nie macie pojęcia ;P.
Ale cóż.
Z racji tego, że nie znalazłam fajnej bluzy, pewnie pocieszę się czymś innym.
Może kupię sobie morelowe koronkowe majtki, brzoskwiniowe sportowe stopki albo łososiowe niemowlęce śpioszki, bo akurat tych części garderoby w kolorze moreli widziałam w Galerii całe multum ;P.

PS Albo znając życie kupię jeszcze ze dwie szare bluzy, a za parę tygodni w sklepach zaroi się od morelowych bluz i będę żałować zakupu albo będę musiała szarpnąć się na kolejny ciuch ^^ ;P.


http://moje-rozsypane-mysli15.bloog.pl/id,330024506,title,-bluzy-dla-gabry,index.html?_ticrsn=5&smoybbtticaid=613f60

1 komentarz:

  1. Ojej. To jest problem, powiem Ci;) Sama nie przepadam za długim chodzeniem po galerii i szukaniem odpowiednich ubrań. Dlatego kibicuję Ci i mam nadzieję, że już niedługo znajdziesz odpowiednią bluzę;)

    OdpowiedzUsuń