...

...
M.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Poważnie? ^^

Walczę sama ze sobą, bo korci mnie pisanie, a wiem, że powinnam się uczyć ;].
Walczę, bo chciałabym pójść na siłownię, ale zważywszy na to, że boli mnie gardło i głowa, a jutro mam egzamin, powinnam sobie odpuścić dzisiejszy wysiłek i spożytkować lepiej czas i energię na wchłanianie wiedzy.
Walczę, bo mam ochotę napisać tu o tyyylu różnych rzeczach, ale wiem, że muszę to najpierw dokładnie przeanalizować.
Czy warto, czy mogę, czy powinnam.
Niby takie nic - napisać to, na co ma się ochotę.
Problem w tym, że nie cofnę już tych słów i nie będę mogła wymazać ich z Waszych głów ;].
A nie wiem, czy o pewnych rzeczach chcę mówić, zanim sama ich do końca nie przetrawię :).

Ostatnio dużo myślę, zanim coś zrobię.
Pięć razy obrócę w mózgu słowo, zanim je powiem.
Staram się unikać mówienia głupot.
A robienia ich - jeszcze bardziej.
Czasem kusi mnie zrobienie czegoś impulsywnie, ale zwykle się hamuję.
Mam wrażenie, że większość "spontaniczności", które tak naprawdę były przykrywką dla zachowania "Zrobię tak, bo tak chcę!", nie skończyły się dobrze.
Sztywność sztywniactwem, ale lepiej czasami coś przemyśleć niż potem tego żałować ;).
Wydaje się to takie proste - "Pomyśl, zanim coś zrobisz".
Szkoda, że tylko się wydaje ;P.

Zwykle doskonale wiem, co należy robić, a mimo to kiedy przychodzi co do czego, muszę sobie przypominać mantry, które powinnam wyryć sobie w którymś zwoju mózgu: "Nic na siłę", "Nie to nie", "Bądź twarda", "Jak nie chcesz - to nie rób", "Gwóźdź, który wystaje najbardziej, pierwszy zostaje wbity (czyt. nie wybijaj się)", "Nie przejmuj się tym, co nie jest warte Twoich nerwów" i "Naprawdę Ci na tym zależy???".
Ostatnio wszystko, co wpada mi do głowy, zostaje przepuszczone przez taką właśnie maszynkę pytań.
I dopiero, kiedy przemagluję je wzdłuż i wszerz, wiem, czy warto coś robić, czy lepiej nie.
O dziwo - święcie wierzę, że te zasady mają sens i naprawdę mocno się ich trzymam ;).


Szkoda tylko, że nie mam takiej maszynki do przesiewania myśli ;P.
Może wreszcie skończyłyby się głupie sny, które są efektem spychania myśli na dno głowy.
Sęk w tym, że mogę je sobie zapchać, upchać, zakryć, schować i dodatkowo nakryć kocem, ale wcale nie przeszkadza im to, żeby wypłynąć nocą.
Kiedy pozornie nie myślę świadomie, za to kiedy podświadomość ma swoje pięć minut, tańcząc mi po umyśle i kreując sobie własne wizje, będące pewnie częściowo moimi, nieocenzurowanymi i nie przeanalizowanymi przez maszynkę myślami ;).

Cóż - sny snami.
I tak cieszy mnie, że śpię, więc mogę nawet śnić, że jestem czarodziejką Witch abo że zostałam gwiazdą pop, byle by tylko nie kręcić się bezowocnie w pościeli ;).
Budzę się już o wiele bardziej wypoczęta i wreszcie przestałam się bać wieczorów i kładzenia do łóżka ;).

To wysypianie się chyba wreszcie pomogło mi zachować jaką taką trzeźwość umysłu, skoro nagle zaczęłam się zastanawiać nad tym, co powinnam w sobie zmienić.
Choć chwilami przeraża mnie, jak potrafi mi się zmienić myślenie w ciągu dni, tygodni, miesięcy, lat.
Nie mam pojęcia, jak to możliwe, że pewne cechy tak szybko ustępują miejsca drugim.
I to często - ze skrajności w skrajność.

Nie wiem, kiedy z nieśmiałej zrobiłam się ryzykowna.
I gdzie był ten czas pośrodku?
Kiedy zrobiłam ten pierwszy, pokonujący nieśmiałość krok?
Jaka byłam pomiędzy?
Albo czy było W OGÓLE jakieś pomiędzy? A może przeskoczyłam z jednego okresu do drugiego jak Simba w "Królu Lwie", który idąc po przewróconym drzewie jako lwiątko, przez jedno machnięcie rozczochraną nastoletnią czupryną, stał się dorosłym i ukształtowanym lwem? ;P.

Kiedyś bałam się wyjść do ludzi.
Bałam się nowych sytuacji.
Bałam się zmian.
Teraz wszystko to, co robię jest jak rzucanie się ze stromego klifu w porównaniu z tym, że dawniej zatrzymywałam się nad skrajem trawnika, choć dalej była droga ;).
Bać się ludzi?
Pierwsza wyciągam do nich rękę.
Bać się nowych miejsc?
Pierwsza gdzieś pojadę.
Wyzwanie?
A mogę prosić o dwa?

Zamiast kręcenia w żołądku z nerwów, czuję motylki w brzuchu z podekscytowania.
Kiedyś powiedziałabym "Nie, dziękuję".
Teraz mówię "Tak, proszę".


Kiedyś byłam grzeczna, uległa i spokojna.
Teraz?
"Niebezpieczna"- mówi moja mama.
I wiem, że ma rację ;P.
Bo mi nie trzeba alkoholu, żebym była szczera.
Ja jestem dosadnie szczera.
Brutalnie szczera.
Bezczelnie szczera.
Czasem - agresywnie szczera.

Kiedyś dawałam się wykorzystywać i poniżać.
Teraz?
Prędzej zranię niż sama dam się zdeptać.
Będę harda, będę pewna, będę niepokorna.
Będę słuchać reprymend z obojętnym wzrokiem i nawet powieka mi nie drgnie.
Spłynie to po mnie jak po kaczce i nic nie wezmę do siebie.
Jeśli wiem swoje - nie dość, że nie przyznam nikomu racji, to jeszcze powiem, co myślę.
I powiem to, nawet jeśli będę musiała to wykrzyczeć.
Powiem, choćby to miała być ostatnia rzecz jaką zrobię ;).

O swoje poglądy, myśli i prawo do własnego zdania będę zawsze walczyć.
Nie umiem przyklasnąć komuś tylko dlatego, że chciałby, żebym tańczyła jak mi zagra.
Nie ma szans ;).

Tylko szkoda, że ta "twardość" nie przekłada się też na inne sytuacje.
I że mimo wszystko wciąż zdarza się, że komuś uda mnie się przydeptać.

Chyba więc czas zacząć trochę uważać na ludzi.
Nie wierzyć we wszystko co mówią, nie ufać im bezgranicznie.
Nie mówić im wszystkiego.
Nie mówić im tego, co chcą słyszeć, a mówić to, co chcę im powiedzieć.

I wtedy mówić o sobie "Jestem silna".


;)
Hm...
I pomyśleć, że miałam dziś napisać, że wysmarowałam pół czoła chłodzącą maścią, bo łeb mi pęka.
Że miałam pochwalić się, że w przedszkolu załapałam się na ryż z jabłkami.
Że chciałam pisać o miłych poniedziałkach, mokrym śniegu, przemaczającym buty i zapachowych markerach, którymi kreślę po notatkach.

Hah.
To się nazywa paradoks.
Żeby napisać pierwszy poważny, refleksyjny wpis z bólem głowy, przedegzaminacyjnym stresem, po miłym i relaksującym weekendzie i po samych dobrych wiadomościach ;).
 
http://wrednaa17.pinger.pl/p/2

 PS Okej, okej. I już idę się uczyć, zamiast udawać, że natchnienie twórcze nie da mi się skupić na przyswajaniu wiedzy o psychologicznych aspektach pracy i rozwoju zawodowego... ;P.

3 komentarze:

  1. Madziula powodzenia na egzaminie! P.S. Wypada i warto pisać o wszystkim, a nam wypada i warto czytać o wszystkim, o czym piszesz:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, Słońce ;*;). Hah, w sumie wolność słowa, no nie? ;]. Pozdrawiam gorąco ;* ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana jesteś fantastyczną osobą, nie daj się zdeptac rzeczywistości i innym ludziom mówiącym '' bo tak wypada, więc jak Ty się zachowujesz ''. Kazdy wpis jest przez mnie pochłonięty, pisz bo masz świetne pióro ��������

    OdpowiedzUsuń