...

...
M.

niedziela, 15 lutego 2015

Łóżkowe... ;]

Gotowiec, gotowiec... ;P.
Co to oznacza?
To oznacza, że nie mam czasu na pisanie na blogu.
Ale oznacza też, że piszę coś innego, więc nie jest tak źle ;].
No nic.
Kopiuj, wklej i lecę stukać dalej ;) ^^.

                                                                                  ***
          

Pisałam już kilka razy o bezsenności.
Swego czasu był to u mnie problem numer 1, strącający inne sprawy do worka zatytułowanego „Nieważne”.
Brak snu odbijał się na moim samopoczuciu, humorze, nastawieniu, zdrowiu i wyglądzie.
Brak snu był dla mnie prawdziwą zmorą.
Mówiłam też, że wiele rzeczy w ciągu dnia podporządkowałam temu, żeby w nocy się wyspać.
Pisałam o diecie, kolacji, ziółkach, higienie snu.
Ale nie pisałam o dziwactwach, które wyniknęły z mojej bezsenności ;D.
To, że zdesperowana w stopniu lekkim pomaszerowałam do lekarki po skierowanie do Poradni Leczenia Zaburzeń Snu – to jedno.
To, że zdesperowana w stopniu średnim rozważałam znalezienie sobie faceta tylko po to, żeby mieć z kim spać – to drugie.
To, że zdesperowana w stopniu znacznym wzięłam do łóżka wielkiego miśka pandę, żeby imitował obecność drugiej osoby w łóżku – to trzecie ;P.
A to, co robię praktycznie codziennie – to już całkowite przegięcie ;P.
Ale szczerze?
Tak długo, jak będzie to działało, nie zmienię swoich przyzwyczajeń ;P.
Możliwość spokojnego przespania nocy jest dla mnie zbyt cenna.
I tak nie jest jeszcze idealnie, bo strasznie długo zasypiam.
Często ponad godzinę kręcę się w pościeli, zanim w końcu odpłynę.
Ale śpię.
ŚPIĘĘĘĘ... ;P.

Więc jak wygląda moja Misja Łóżko?
Co wieczór zaczynam Przygotowania do snu przez wielkie P.
Najpierw jest meliska.
Pita w specjalnym kubku.
Tzn. niekoniecznie w jednym i tym samym.
Chodzi o objętość ;P.
Naparu nie może być za dużo, bo za dużo płynów wypitych na noc = za częste spacerki do WC.
Tak więc piję melisę.
Następnie wędruję po prysznic.
Kąpię się, nie śpiewając i nie tańcząc pod prysznicem.
Dozwolone zajęcia w kabinie to:
- medytowanie,
- rozmyślanie,
- napawanie się gorącymi strugami wody,
- wdychanie zapachu żelu pod prysznic *(zakazane jest używanie żelu o orzeźwiającym miętowym albo cytrusowym zapachu ^^).
Potem jest Akcja – Wyciszanie.
Ściszam muzykę, przygaszam zbyt ostre światło.
I relaksuję się.
Najchętniej przy książce.
Pisanie nadmiernie mnie pobudza ;P.
Wiecie - ganiają mi te ręce po klawiaturze, siedzę ze wzrokiem wbitym w ekran, wystawiam język w skupieniu, podniecam się niezdrowo...
Wolę więc książkę.
Odpalam sobie zapachową świeczkę (o niezbyt intensywnym zapachu) albo jak jestem w domu – robię sobie lawendową aromaterapię.
Wdycham głęboko te uspokajające nuty.
Leżę na łóżku i przewracam kolejne strony książki..
Łóżko też jest już idealnie przystosowane do spania.
Ulubiona czarno - biała pościel (w baranki ^^. Chyba do liczenia ;D).
Ładne kolorowe poduszki. 
Polarowe - żeby było miło i miękko.
Puchaty, lekki kocyk.
Nawet prześcieradło mam z wyjątkowo miękkiej tkaniny, co dowodzi tylko tego, w jakim zaawansowanym stopniu mam zrytą banię :D.


 
Następnie jest Misja Tabletka.
Staram się połknąć ją jak najszybciej, bo im dłużej bawię się pigułką w ustach, tym gorzej kończy się próbą jej połknięcia.
Mianowicie albo się nią dławię albo wreszcie pozbawioną śliskiej powłoczki połykam, ale robię to tak panicznie, że później przez długo czuje mocny ból w przełyku.
A ani jedno ani drugie nie ułatwiają zasypiania ;P.
Akcję z połykaniem najchętniej odbywam na osobności.
Wszystko dlatego, że tabletkę zażywam, wachlując się jedną ręką, a drugą trzymając się brzegu stołu.
Z jękiem ulgi, kiedy prześlizgnie mi się przez przełyk.
Ekhm...

Kiedy robię się senna albo dochodzę do wniosku, że powinnam położyć się spać, uchylam na chwilę okno i idę do łazienki.
Najczęściej po ciemku.
Żeby nie rozbudzić się ostrym światłem jarzeniówek.
Orientację w łazience na ciemno mam już prawie tak dobrą jak za dnia.
Mogłabym znaleźć po omacku wszystko, co bym tylko chciała ;P.
Gdybym chciała…
Potem zamykam okno.
Skręcam trochę kaloryfer.
Zasuwam drzwi na korytarz.
Zamykam drzwi do kuchni, dokręciwszy wcześniej kapiąc kran.
Żeby nie drażnił mnie kapaniem.
Moszczę się w łóżku jak kociak.
Uklepuję poduszkę, poprawiam kołdrę.
Roluję koc wzdłuż ściany, żeby nie obudziło mnie jej zimno.
Układam szlafrok pomiędzy łóżkiem, a ścianą, żeby żaden pająk (jeśli jakiś bytuje pod kanapą) nie ośmielił się mnie odwiedzić.
Poduszkę Little Miss Naughty (toto fioletowe szczerzące się na zdjęciu ^^) kładę w "dziurze" między łóżkiem a szafą.
Żeby mieć "coś miękkiego" pod ręką.
Potem ustawiam jaśki w odpowiedniej wysokości.
Zakładam na stopy cienkie skarpetki, żeby nie przeszkadzały mi lodowate stopy.
Zakładam mega wygodną piżamę (bezsennicy nie patrzą na cenę, tylko na miękkość ^^), żeby mieć 100% komfort podczas snu.
W pogotowiu mam wodę, tabletki na sen, chusteczki i kapcie.
Wkoło siebie mam porządek, żeby nic nie zakłócało mojego spokoju.
Nakrywam się szczelnie kołdrą.
Myślę sobie o samych przyjemnych rzeczach.
Wyrzucam z głowy problemy, pośpiech i planowanie.
Zanim zasnę zdążę jeszcze dwa razy pójść do łazienki (po ciemku!!!), z pięć razy zmienić pozycję i pomyśleć o stu różnych rzeczach…
Ale ostatecznie ZASYPIAM ^^ ;].
I zwykle nie budzę się już w nocy.
Więc odpada problem pt. „Co robić o 3 nad ranem”.


I pomyśleć, że kiedy byłam ze Strażakiem, wystarczyła mi obecność drugiego 36,6 w łóżku, żeby spać jak zabita.
Mogłam być skąpo ubrana lub w ogóle nie być ubrana.
Skarpetki?
Po co, skoro mam koło siebie męski piecyk? ;P.
Kocyk przy ścianie?
Szlafrok w dziurze?
Piramida z jaśków?
TABLETKI na sen?!
Pomyśleć, że zasypiałam przy telewizorze, przy radiu albo przy zaświeconym świetle.
Że zasypiałam pierwsza.
Że rzadko się budziłam, a jak się budziłam, nigdy nie miałam problemu „Co robić o 3 nad ranem” ;P

No cóż ;).
Chyba więc nie minę się z prawdą, jeśli na pytanie „Czego Ci brakuje jako singielce”, odpowiem „Faceta w łóżku!!!”? ^^



 PS Wczoraj byłam odwiedzić Toś. Moją słodką, cudną i kochaną eks - podopieczną ;]. I chociaż Mała jutro kończy dziesięć miesięcy, próby jej uśpienia dalej wymagają wielu skomplikowanych zabiegów, a w nocy budzi się po 2-3 razy. Nawet nie mówiłam głośno, że może mieć to po pierwszej, prawowitej niani ;P ^^. Jeszcze mi życie miłe ;P ^^.


http://www.tapeta-hamak-piace-niemowle-smoczek.na-pulpit.com/



                                                                 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz