...

...
M.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Po burzy ;)

W dzieciństwie bardzo lubiłam burze.
Kiedy tylko robiło się parno, a niebo zasnuwało się ciemnymi chmurami, byłam bardziej podekscytowana niż przed balem karnawałowym w przedszkolu.
Lubiłam całą tę procedurę zamykania trzeszczących ze starości okien w kamienicy, przygotowywania świeczek w "razie w", wyłączania telewizora z prądu...
Uwielbiałam słyszeć pierwsze grzmoty, słyszeć krople deszczu odbijające się od dachu.
Grać z siostrą w planszówki i czytać przy blasku świec.
I nic się nie zmieniło przez te wszystkie lata, oprócz tego, że choć teraz mam większą świadomość, jakie szkody może wyrządzić burza, to jeszcze bardziej się nią jaram ;).

W sumie to chyba trochę niezdrowe aż tak ekscytować się burzą, że na dźwięk grzmotów zaciera się ręce i z piskiem radości wskakuje pod koc z książką, ale cóż poradzę.
Tylko, że to moje niezdrowe zainteresowanie burzą nie bierze się samo z siebie, bo w życiu też jestem burzliwa ;).
Burzę się, jak nie idzie po mojemu.
Burzę się, jak nie mogę zrobić wszystkiego, co bym chciała.
Burzę się, jak ktoś wtrąca się w moje sprawy.
Burzę się, jak ktoś na mnie naskakuje.
Burzę się, jak mam za dużo na głowie, a wszyscy czegoś ode mnie chcą.
Tak, tak.
Jeśli jeszcze to do Was nie dotarło - ta mała istota z niebieskimi oczami ma charakterek Małej Mi i nie da się tego ukryć ;P.
Z jednej strony źle, że jestem wybuchowa, gwałtowna, nieokiełznana i nieprzewidywalna.
Z drugiej - skoro otwarcie mówię o swojej gwałtowności i nieprzewidywalności to może dzięki temu staję się przez to przewidywalna ;).

Tak więc śmiało mogę powiedzieć, że ostatnio miałam trochę burzliwy okres.
I że burza była na tyle gwałtowna, że poczyniła trochę strat i spowodowała parę szkód.
Na szczęście ustąpiła równie szybko jak się pojawiła, pozostawiając po sobie czyste, przejrzyste i rześkie powietrze. 
Może i bez ozonu, ale przyjemność i lekkość oddechu jest porównywalna do naszpikowanego ozonem powietrza ;).


http://lovvy.pinger.pl/m/6147438





2 komentarze:

  1. czytam CIę na bieżąco ale raczej nie komentuje. jesteśmy takie podobne, że nie masz pojęcia. Gdy pisałaś o tym jak sprzątałaś mieszkanie, pisałaś pracę na studia, jak zasnęłaś wykąpana w pościeli, i dziś ta burza. bardzo jesteśmy podobne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja Ciebie też regularnie czytam. Też mi się tak wydaje, mimo, że jesteśmy z jednej strony tak całkiem różne ;).
    Pozdrawiam, dziękuję że się odezwałaś ;*.

    OdpowiedzUsuń