...

...
M.

niedziela, 21 czerwca 2015

Zawód: Szpieg ;]

Wiecie co jest najfajniejsze?
To, że właśnie teraz tu jesteście i czytacie ten post ;).
Niezależnie od tego czy wpis okaże się wesoły, ironiczny czy smutny, grono czytelników wejdzie tu z przyzwyczajenia, nudów, chęci zobaczenia co u mnie słychać.
A potem przypadkiem dowiem się, że wiedzieliście co robiłam danego dnia, bo weszliście i przeczytaliście bloga.
W dni takie jak dziś - kiedy mam gorszy dzień i wszystko jest nie tak, potrzeba mi takich małych iskierek, które podnoszą mi poziom nabłyszczenia oczu, co by wyglądać na bardziej zadowoloną niż jestem ;P.

Nie, nie - nic mi się złego nie dzieje.
Spędziłam genialny weekend, podczas którego piłam wino z kuzynką i siostrą, oglądałam z nimi babski film (OMG - z księżniczką w tytule... ;D), zaczęłam czytać porządny kryminał z akcją na pierwszej stronie, jeździłam z K. na motorze i robiłam mnóstwo innych rzeczy, na które ostatnio nie miałam czasu.
Niestety dziś mam też dzień z Cyklu - Nic Mi Nie Wychodzi I Nie Wiem Czemu Tak Się Dzieje.
Macie tak czasami?
Wstajecie i zamiast wyglądać słodko w rozczochranych włosach i zaspanych oczkach, każdy kosmyk sterczy chamsko w inną stronę, a oczy są zapuchnięte i zaropiałe i w żaden sposób nie mogą być "słodkie".
To, na co macie ochotę dziwnym trafem wyszło z lodówki, więc jecie to, czego nie lubicie, po czym czujecie dziwną ociężałość, niechęć i niesmak w ustach.
Woda pod prysznicem jest za zimna, mydło spada pod nogi stanowiąc zagrożenie zdrowia i życia, kończy się ulubiony szampon i trzeba umyć włosy tym syfskim drogim ustrojstwem, które niefajnie pachnie.
Ręcznik jest za szorstki, mleczko do ciała za tłuste.
Włosy po umyciu dalej wyglądają jak siano i nijak dają się ułożyć.
Stosik ciuchów wyrzucanych z szafy niepokojąco się powiększa, a Wy dalej nie możecie się w nic ubrać.
Nie daj Boże niech to będzie jeszcze ta faza cyklu, kiedy wygląda się grubo, brzydko i w ogóle nie tak jak trzeba... ;P.
Mata do ćwiczeń się zwija, filmik z Mel B. zacina, laptop zmula, głośna muzyka drażni, cicha nie motywuje.
Nic, po prostu nic nie pasuje.
Fajnie byłoby wskoczyć pod kołdrę i powiesić na drzwiach tabliczkę: "Nie ruszać, dopóki mi nie przejdzie", ale kto sobie może na to pozwolić? ;)

Na szczęście są małe poprawiacze nastroju i każdy z Was też je zapewnie ma.
U mnie to ćwiczenia, bieganie, książki, muzyka, herbata, pisanie i rozmowa z kimś miłym.
I te chwile, kiedy ktoś mi mówi, że wie o tym, że kupiłam miętowe tenisówki, bo przeczytał to na blogu ;P.
Tak, tak. Dzięki blogowi każdy z Was może po trochu pobawić się w szpiega ;).
Jedyny minus jest taki, że choć Wy wiecie o mnie wszystko, ja nie wiem nic o Was.
Jeśli więc teraz czytacie ten post, a macie do mnie jakieś namiary, odezwijcie się proszę, zagadnijcie, powiedzcie co u Was. Nie musicie pytać, co u mnie, skoro wszystko wiecie, ale jeśli jeszcze to do Was nie dotarło - ja też jestem ciekawa, co słychać u Was i też chętnie odbiorę od Was telefon ;]. Chyba, że jesteście przypadkowymi osobami z Internetu i nie znacie Złośliwej Miss M. na żywo ;).

PS Tych, co się nie odezwą, a przeczytali wpis - i tak pozdrawiam. Jak osiągnę hard level w szpiegowaniu, to Was wytropię i i już tak zrobię, że też się czegoś o Was dowiem ;P.

http://www.wkinach.com.pl/tapeta,twarz-kobieta-oko-2.html


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz