...

...
M.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Szary mary ;)

Powoli zaczynam oswajać się z bałaganem.
Coraz szybciej lokalizuję poszczególne ubrania w workach.
Coraz mniej frustruje mnie brak swojego miejsca.
A tak w ogóle to co tam remont - mam kotaaa ;P.
Kotkę w zasadzie ;]
Robocze imiona Furia (piękne, krwiste ślady po drapnięciach na moim lewym przegubie) i Puma (zręczny atak na psa), ustąpiły wdzięcznej Kiarze ;)
Na chwilę obecną... ;)
Niestety próby zapoznania Młodej z Pedrem nie zakończyły się zbytnim sukcesem.
Nasza charakterna kolorowa zaatakowała psa sykiem, warczeniem (?!) i szybką transformacją ze słodkiej kici w małego diabła tasmańskiego.
Skończyło się zapięciem psa na sznurek i ulokowaniem kota w domu.
Kiedy nie widzi psa jest kotem idealnym.
Skrada się lekkim krokiem, zagląda w każdy zakamarek, łasi się, przytula i mruczy.
Nie atakuje, nie gryzie i nie drapie.
Gorzej, kiedy zobaczy siersiastego...
Póki co powoli oswajamy je ze sobą i czytamy na necie, co robić w takiej sytuacji ;)
Żal mi trochę zdegradowanego Pedra, choć z drugiej strony odkąd został sam (o jednego kota i szynszyla mniej) zaczął się okropnie panoszyć.
Jest zaborczy, zazdrosny, niedobry i zbyt pewny siebie.
Do mnie nie pozwala się zbliżyć, na K. fuczy i najchętniej dałby mu zakaz wchodzenia do mojego łóżka ;).
Może potrzebny mu nowy futrzasty członek rodziny, żeby przestał się tak spoufalać ;].
Kiara wyczerpała akumulatory i śpi na oparciu sofy w salonie.
Śmiejemy się z niej, że księżniczkuje, bo chodzi majestatycznym krokiem i zachowuje się w typowo babski sposób ;P.
Nie mogę oderwać się od koszyka i na okrągło albo patrzę albo się z nią miziam.
Taka nowa miłość ;)

Pytacie o remont.
Remont w pełni.
Był chwilowy zastój przez brak farby i trzykrotne malowanie sufitu, ale już sytuacja opanowana.
Myślę o zamówieniu mebli na wymiar.
Postępy posuwają się w tempie ślimaczym, ale się posuwają.

Szkoła... ;)
Wszyscy wiedzą, że będę uczyć.
Wszyscy.
Wypytują o mnie sąsiadów, nauczycielki, mieszkańców Leska ;D.
Komedia ;)
Wczoraj byłam na pierwszej konferencji, a dziś dekorowałam salę gimnastyczną na rozpoczęcie roku. Podnieta na maxa ;).

Kończę.
Muszę dopieścić psa i nacieszyć się kotem.

PS Wczoraj w Majstrze widziałam trzy szynszyle. K.łapie się już za głowę... ;]





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz