...

...
M.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Zwroty ;)

Rano miałam pisać zachrypniętego posta, ale dobrze, że się wstrzymałam.
Po sorbecie i mrożonej kawie dochodzę do siebie i obecnie tylko kaszlę, urozmaicając nocną ciszę dudnieniem dobiegających z głębi oskrzeli ;).
Nie - nie jestem chora! ;>
Najwyraźniej to tylko klimatyzacja z hotelu, w którym spędziłam weekend.
Weselny weekend, jak ktoś jest niewtajemniczony i już sobie tworzy teorię, że w weekendy sypiam po hotelowych łożach ;D.
Rano i wieczorem wciąż rycham, ale jednak swojskie powietrze w domu + zimne desery i napoje leczą gardło błyskawicznie.
Nie przemęczam się oczywiście i czas dzielę uczciwie na książki, K., spotkania ze znajomymi (i znajomymi dziećmi ;P), domowe SPA, pisanie i Mel B.
O - i jeszcze na malowanie pazurów.
Obecnie gustuję w popielato - żółtych i szaro - morelowych lakierach. Ich ładne kolory osładzają mi fakt, że co chwilę się ścierają (siedź tu spokojnie i się nie ruszaj, nie dotykaj nic, nie oddychaj...).
Mama gotuje mi łazanki, K. myje naczynia, a ja siedzę na kuchennym blacie i macham mokrymi od lakieru pazurami, pokazując co jeszcze trzeba zrobić.
Masakra jakaś ;D.
Zepsucie hard level ;P.

Poza tym to w sumie mam wakacje.
Wakacjeee!
Rano śpię do oporu, a po dziesiątej zwlekam się do kuchni z nieprzyzwoicie rozwaloną fryzurą, co moja mama kwituje słowami: "Ale Ci ładnie w takich włosach, rozczochrańcu!".
Mama ma urlop, więc codziennie rano zamiata, K. ma L4, które na szczęście nie zwalnia go z chodzenia rano po bułki i robienia mi śniadania.
Bo ostatnio zaczął u mnie pomieszkiwać, więc musi sobie jakoś odrobić miejsce w sypialni i skrawek kołdry, który uda mu się (albo i nie) wydrzeć spod mojej samolubnej okrągłej wyćwiczonej ;P.
Najchętniej bowiem owijam się pościelą jak naleśnik i wypinam się samolubną okrągłą wyćwiczoną na wyziębionego K. ;P.
I na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że noce są okropnie zimne, działam na śnie, więc nieświadomie, a w nogach łóżka mam mnóstwo kocyków i kołderkę, więc nie jestem aż taka niedobra, żeby zostawiać go z niczym ;).
Żeby nie było, że wszystkich wkoło wykorzystuję, powiem Wam, że zdarza mi się robić coś dobrego.
Np. robię dobry sorbet z mrożonych malin i bananów i muffinki z cukinią i szpinakiem ;P.
Często też aktywnie uczestniczę  w rodzinnych dyskusjach (najchętniej na leżakach przed domem)  pt. "Przygarnąć rudego kota czy nie?", bo za pusto (i za czysto ;D) w domu z jednym psem. 
("Oj, weeeźmy małego kotka. Będzie fajnie" - grunt to mocne argumenty dyplomatycznej Miss M.).
Poza tym w domu jak to w domu.
Trochę obowiązków, z których obecnie jestem wyręczana (nie wiem czemu właściwie, ale niech ta chwila trwa ;D).
Codziennie kładę się na chwilę na swoim łóżku i podziwiam kolekcję książek na półce.
Czasami tak się jaram ich ilością, że z podekscytowania zawalam trzy nieszczęsne listewki w łóżku ;P. Jeszcze do niedawna potrzeba było większego ciężaru, żeby rozwalić łóżko (czyt. chłopak/koleżanka/pies), teraz wystarczy się poruszyć, żeby wylądować na podłodze ;].
Czytać też czytam całkiem sporo, choć zwykle wybieram kilkuset stronnicowe książki, więc ilości nie są zabójcze ;).
Odwiedzam z K. jego dziadków. Daję się podkarmiać gorzką holenderską czekoladą i poić kompotem.
Klepię przez telefon z koleżankami.
Chodzę na spacery z kolegami. Okej. Jeden spacer. Żeby nie było, że widujemy się tylko przypadkiem i w biegu, a kontaktujemy przez telefon, skoro mieszkamy w jednym mieście ;D.
I na basen z koleżankami... No w sumie to też byłam raz ;P. I w dodatku zapomniałam okularów do pływania... Ale było całkiem fajnie. Nawet, kiedy skóra zaczęła mi się marszczyć ;).

Tak więc tyle.
Z małoistotnych newsów.
Istotne newsy napiszę, jak się odważę.
A Wy czekajcie na zwrot akcji ;P.
Pozdrawiam!

PS Dziękuję kuzynowi ze Śląska za bransoletkę dziewczęcą i słodką do bólu, ale usprawiedliwioną za miętowy kolor ^^.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz