...

...
M.

wtorek, 22 września 2015

Telefoniczny Savoir - vivre ;]

Mam dla Was zabawę.
Chcecie się pobawić?
Myślę, że Wam się spodoba, bo bawi się w nią przy użyciu telefonu, a zakładam, że każdy z Was takowy sprzęt posiada i lubi traktować go jak zabawkę... ;)


Uwaga, zaczynamy.
Pierwszy punkt zabawy:
Wyciągamy telefon i wybieramy numer pierwszej lepszej osoby z listy.
Jeśli to nie ginekolog, kurier ani dyrektor, a ktoś znajomy - dzwonimy!
Po co?
Po nic.
Po to, żeby podzwonić.
Nie z problemem, nie z interesem, nie z jakiejkolwiek innej przyczyny.
Skoro uważamy tę osobę za znajomą, to chyba możemy do niej podzwonić bez powodu, tak?


Ok.
Zadzwonione?
To idziemy dalej.
Teraz dzwonimy do bliskiej nam osoby.
Rodzic, chłopak, dziewczyna, przyjaciel.
Ktoś, kto jest dla nas ważny.
Dzwonimy, bo jest dla nas ważny, tak?
Proste.

Kolejny punkt - ktoś starszy.
Babcia. Dziadek. Ciocia....
Nie macie nikogo starszego, osamotnionego, czującego się niepotrzebnie?

Za dużo jak na jeden raz?
Spoko.
Pewnie nawet bateria zaczęła Wam siadać.
Ototo ;).
Nie ma sprawy.
Jutro też jest dzień!



Okej.
Zabawa - dzień drugi.
Gotowi?
Teraz dla odmiany - lekcja pisania.
Zerkamy do skrzynki odbiorczej i patrzymy, czy nie mamy tam czasem wiadomości, na które zapomnieliśmy (nawet jeśli było to zapomnienie z premedytacją ;P) odpisać.
Macie takie wiadomości?
Na pewno tak.
Nie wierzę, że nie ;P.
Sama bym takie znalazła, a mam bzika na punkcie odpisywania na eski ;)
Czyli co?
Odpisujemy na zaległe wiadomości.
I nie zapominamy o dopisaniu magicznego słowa: "Przepraszam".

Iiii... znów lista kontaktów.
Szukamy kogoś znajomego, z kim dawno nie mieliśmy kontaktu.
Powiedzmy - koleżanka z liceum, przyjaciółka, która przestała być przyjaciółką po skończeniu studiów, koleżanka z porodówki (dla tych przedstawicielek płci pieknej, które miały przyjemność tam urzędować ;D), kolega, który zawsze naprawia nam samochód po znajomości itp itd.
Piszemy: "Hej, co u Ciebie słychać?".
Może ten ktoś nie padnie na zawał ze zdziwienia ;)

Kolejne zadanie rozkładamy sobie w czasie. Możemy je wykonywać regularnie albo w wolnej chwili.
A więc dzwonimy/piszemy do kogoś, kto:
- zawsze chętnie nam pomagał, nie żądając niczego w zamian,
- jest dla nas miły,
- w czymś nam pomógł, a my nie zrewanżowaliśmy się tym samym,
- poprawia nam humor,
- wspiera nas w kłopotach,
- zawsze ma dla nas czas,
- jest dla nas ważny,
- kiedy ostatnio go widzieliśmy, był smutny,
- wygląda na osobę, która chce się wygadać,
- ucieszy się z naszego telefonu.

 PS Zorientowaliście się, że to ma być więcej niż jedna osoba, prawda...?


Teraz zadanie bonus.
Wybieramy osobę, z którą musimy rozmawiać przez... przynajmniej 15 minut.
I nie - nie może to być nasza psiapsiółka od serca ;P.
Miłej pogawędki!


Kolejne zadanie - dzwonimy do osoby:
- która jest żywym dowodem na istnienie optymistów,
- do której mamy słabość,
- o której (za) często myślimy,
- z którą urwał nam się kontakt,
- do której nigdy nie zadzwoniliśmy bezinteresownie,
- która niedawno nam się przyśniła,
- o której urodzinach zapomnieliśmy,
- która została niedawno rodzicem,
- która na widok naszego imienia na wyświetlaczu może powiedzieć: "Jeeeezu, co znowu chcesz pożyczyć?",
- która jest samotna,
- z którą miło nam się rozmawia,
- która ma w sobie coś, co się nam podoba,
- której zapomnieliśmy oddzwonić,
- która z dużym prawdopodobieństwem ma nas zapisanych jako: "Nie Odbieraj", "Nie Odbieraj!!! (wyższy level w dziedzinie frustracji), "Kretyn", "Panna Interesowna", "Ignoruj" albo "Pod żadnym pozorem nie wciskaj zielonej słuchawki!",
- która straciła kogoś bliskiego,
- która umie nas rozśmieszyć,
- której chcemy za coś podziękować,
- którą powinniśmy przeprosić,
- której mamy ochotę powiedzieć: "Cześć. Co u Ciebie?",
- bez której byłoby nam smutno,
- której chcemy zaproponować kawę,
- która pewnie przywita nas słowami: "Bo Ty zawsze dzwonisz tylko, jak czego ode mnie chcesz!",
- która narzeka na nasz brak kultury,
- którą lubimy, mimo, że ma złośliwy charakterek albo charakterek w ogóle,
- którą chcemy gdzieś zaprosić,
- u której usłyszymy zdziwienie w głosie, jak dowie się, że dzwonimy bez przyczyny,
- z którą dawno się nie wiedzieliśmy,
- z którą chcemy się umówić,
- która mieszka daleko i nie możemy się z nią widywać,
- z którą ostatnio widzieliście się przelotem, ale nie mieliście czasu pogadać,
- dla której numeru telefonu musieliście się postarać,
- która ma mniej niż 13 lat,
- którą lubimy. Po prostu ;),
- której dawno nie mówiliśmy nic miłego,
- która coś dla nas znaczy. Nawet jeśli nie wiemy co,
- do której zawsze chcieliśmy zadzwonić, ale nie mieliśmy pretekstu,
- która odniosła sukces, a my jej nie pogratulowaliśmy,
- z którą nie chcielibyśmy stracić kontaktu,
- z którą rzadko widujemy się się na żywo,
- z którą NIGDY nie widujemy się na żywo,
- która jest dla nas wsparciem, a może o tym nie wiedzieć,
- o którą się niepokoimy,
- której widok wywołuje u nas uśmiech,
- która czeka na nasz telefon (poznacie po specyficznych miłych wibracjach w głosie, kiedy odbierze telefon jąkając: "Haaalo?" głosem będącym połączeniem mieszaniny szoku, miłego zaskoczenia i pełni szczęścia),
- której należy się komplement,
- z którą ostatnia rozmowa zakończyła się kłótnią,
- która ma ładny uśmiech,
- która nas lubi.



I na koniec...
Jak ktoś ma urodziny, a my nie możemy mu złożyć życzeń osobiście - dzwonimy. Nie, nie wklejamy bezpłciowego "Sto lat" na facebookową tablicę... ;>.
Możemy przez telefon zanucić: "Sto lat", nawet jeśli zabrzmi jak fałszywe zawodzenie dwóch pijanych kotów.
Możemy powiedzieć "Wszystkiego najlepszego" w pięciu językach obcych.
Możemy składać życzenia przez pięć minut, ale możemy też po prostu powiedzieć: "Wszystkiego najlepszego", co każdy śmiertelnik odczyta jako: "Pamiętam o Tobie, więc dzwonię".

Esemesowe życzenia od serca są milsze niż gotowce, które traktujemy przyciskiem: "Przekaż dalej".

Jeśli ktoś do nas dzwoni - oddzwaniamy.
Choćby po to, żeby powiedzieć dwa słowa i się pożegnać.

Jak odbieramy telefon, mówimy: "Cześć", "Hej", ewentualnie: "Hejka", a kiedy kończymy mówimy: "Pa", od bidy: "Na razie".
(Z westchnięciami ulgi powstrzymujemy się do czasu, do póki na 100% nie przerwiemy połączenia... ;)).

Esemesy też zaczynamy od przywitania, a kończymy pożegnaniem.
Serio.

"Tobie", "Ciebie", "Ci" piszemy z dużej litery.

Telefon odbieramy bez okazywania znużenia/zniecierpliwienia/znudzenia/frustracji w głosie.
Jeśli nie możemy rozmawiać - nie odbieramy albo odbieramy i grzecznie o tym informujemy, zanim wciśniemy czerwoną słuchawkę.

Telefon służy do dzwonienia, pisania, utrzymywania znajomości.
Nie traktujemy go jak zabawkę tylko jako środek do podtrzymywania kontaktów międzyludzkich.

Telefon nie jest najważniejszy.
Zwłaszcza, kiedy jest się na randce, herbacie z przyjaciółką, między ludźmi.

Rozmówca wyczuwa nasz entuzjazm bądź jego brak.
Naprawdę.

Telefon posiada bardzo użyteczną funkcję: "Wyłącz", z której naprawdę można korzystać bez szkody dla funkcjonowania telefonu.

Jeśli uśmiechamy się, widząc czyjeś imię na wyświetlaczu - byłoby fajnie powiedzieć to osobie, która wywołuje w nas takie uczucie.
Okej.
Nie zrobicie tego.
Ja też tak nie robię ;).
Tchórzliwi ludzie górąąą! ;]

Czyjś telefon to czyjaś sprawa.
Nie robimy mu szybkiego przeglądu wiadomości i historii rozmów.

Bez telefonu da się żyć i polecam wychodzić na spacer bez smyczy w postaci komórki i miliona spraw do załatwienia.

Telefon jest dla ludzi.
Dla ludzi.


Rozumiecie...?


http://kobieco.pl/milosc/czym-poznac-sie-podobasz/







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz