...

...
M.

wtorek, 1 września 2015

Wieści z frontu ;]

Mam nową kanapę w świecącym pustkami pokoju.
Mam osiemnaścioro sześcioletnich uczniów w klasie I.
Po półtora tygodnia remontu udało mi się znaleźć ładowarkę do komórki (i kabel USB przy okazji) i wciąż nie odkryłam, gdzie jest moja szara spódnica.
Po kilku dniach mój pies oswoił się z kotką i już są najlepszymi przyjaciółmi (jeśli najlepsza przyjaźń oznacza, że kotka go lekceważy, a on ją zamęcza troską).



Ostatnie dni z jednej strony są intensywne, z drugiej nudnawe.
Intensywne, bo ciągle biegam i załatwiam papierologię, robię badania lekarskie (14,2 hemoglobiny po prawie dziesięcioletniej diecie wegetariańskiej ^^ Dumnam ;D), podpisuję umowę, chodzę na spotkania z opiekunką stażu do szkoły (mega miła i wyrozumiała) i powoli znoszę swoje kubki i herbaty do pokoju nauczycielskiego ;].
Kiedy nie robię nic związanego ze szkołą, zajmuję się remontem, kupowaniem plafonów, mierzeniem mebli, pomocą w wynoszeniu mebli i w składaniu (albo raczej dopingowaniu i trzymaniu latarki) kanapy.
Jeśli zaś nie jestem w szkole ani nie zdrapuje plam po farbie, zajmuje się matkowaniem kotu i psu.
Kiara już się u nas zadomowiła i powoli zaczyna rządzić Pedrem ;).
Mimo wszytko trzeba poświęcać jej uwagę, dbać, żeby Pedro nie wyżerał jej karmy z miski i nie budził swoim natrętnym dyszeniem nad jej karkiem.
Zastanawiamy się, czy nie zamontować mu Endomondo, bo kilometry jakie zrobi, chodząc za kotem (nawet kosztem odrywania się od jedzenia i pilnowania, żeby żaden przechodzień nie przeszedł nie zauważony koło naszej bramki) byłyby zapewne imponujące ;).

Oprócz tego dni są nudnawe, bo nie mam dostępu do swoich książek, nie mogę skupić się na pisaniu kiedy siedzę z całą rodziną w pokoju, no i nie mogę ćwiczyć, bo mam" regenerować organizm".
Dziś byłam u lekarki rodzinnej i dostałam jednorazowy lek, który działa kilka dni i doustną szczepionkę, którą zacznę brać jak pozbędę się infekcji. Do tego mam zakaz chodzenia po płytkach boso, kąpieli w rzece i chodzenia na basen, wieczory spędzam z termoforem przy plecach, a upalne noce w grubych skarpetkach i pasie cnoty* (rozgrzewający pas na plecy).
Dodajcie sobie dwa do dwóch, bo nie chce mi się znów zwierzać ;P.
A teraz gonię, lecę, pędzę, żeby upichcić sobie jakieś brokuły do obiadu i przygotować coś na jutro z moją pierwszą klasą ;]


PS A tak panna Kiara dotrzymuje mi towarzystwa podczas pisania i stawia nasz dom na głowie ;)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz