...

...
M.

czwartek, 17 września 2015

Wodne żarty ;P

 Siostra:
- Zajmuję łazienkę na górze! Ale zanim wskoczę do wanny, zadzwonię do J., żeby szybko kąpała dzieci. O, i do cioci też zadzwonię...
Mama do mnie:
- M., zostało Ci 20 minut czasu!
I do taty:
- Szybko, szybko! Dobrze, że już jesteś!Wskakuj do wanny, nalałam Ci już wodę!

Brzmi jak wariatkowo?
To zostańcie na jeden dzień bez wody ;P.
Jeśli jeszcze odpowiednio wcześniej "nałapie się" wody do garnków, misek i wiaderek, można spłukać wodę w kiblu albo prowizorycznie umyć gary.
I umyć też się jakoś można.
Gorzej jeśli wieczorem wymyśli się godzinne kręcenie hula hopem i na dokładkę półgodzinne pocenie maty z Mel B., a wraz ze śpiewnym wejściem pod prysznic okaże się, że spadają na nas trzy krople...
Szczególnie ciekawie robi się, kiedy następnego dnia trzeba iść do pracy...
Pierwsze pytanie dzisiejszego ranka zamiast powitania brzmiało więc:
"Jest woda?" rzucone na wdechu.
A słysząc odpowiedź twierdzącą, zamiast zacząć jeść albo przygotowywać się do prowadzenia zajęć, pobiegłam pod prysznic, o mało nie zabijając się na ręczniku.


Kiedy więc dzisiaj późnym popołudniem koleżanka powiedziała, że woda będzie tylko do ósmej, podniosłyśmy wodny alarm i pędem pognałyśmy do domu.
Korzystać z wody, rzecz jasna.
I łapać, ile się da ;).
Umyłam włosy na zaś, wymoczyłam się pod gorącymi strumieniami do pomarszczenia skóry.
A potem pomyślałam, że tak niewiele potrzeba, żeby dać ludziom szczęście albo żeby to szczęście odebrać ;)

Wolne, tfu - wodne żarty... ;)

http://janusz.nizynski.pl/powiesci/jej-wybor/rozdzial-1/



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz