...

...
M.

niedziela, 20 lipca 2014

Kosmatości, okrągłości ;]



      Hah ;D. Wiedziałam, że jesteście kosmaci, ale żeby aż tak?! ;]. Nie no. Nie, żebym się zgorszyła. Nie ma na to szans ;P. Ale jednak nie podejrzewałam swoich znajomych z fb o to, że mają takie kudłate myśli. Albo, że lubią czytać o takich kudłatych myślach ;P.
Dziś mojemu blogowi stuknęło OKRĄGŁE dziesięć tysięcy wejść ;]. Miałam nadzieję, że taki prezent dostanę na roczek bloga, ale udało Wam się zrobić to wcześniej ;). Bardzo mnie to cieszy i pozwolę sobie z tej okazji na małe podsumowanko ;P.

        Mówiłam już nie raz, nie dwa, że lubię sobie notować ile osób tu zagląda na co dzień, a ile zjawia się na blogu po wklejeniu linka na facebooku. Mówiłam, że kiedy dodaję jakiś podtekstowy tytuł albo obrazek, zjawiają się tu tłumy. Ale nie odkryłam wtedy jeszcze statystyk na bloggerze ;P. Tzn. statystyki i owszem – odkryłam. Tyle, że te pokazujące, ile Was było danego dnia. Nie wpadłam na pomysł, żeby sprawdzać popularności danych postów. A szkoda. Bo wygląda ona dość interesująco ;P.

 Na pierwszym planie – „Kto bogatemu zabroni?”. (http://little-misss-naughty.blogspot.com/2014/01/kto-bogatemu-zabroni-p.html)

        To zapewne dlatego, że kiedy wklejałam linka, na fb pojawił się roznegliżowany przystojniak z sześciopakiem na brzuchu. Ten post pobił rekord i przeczytało go (albo przynajmniej wyświetliło, bo wpis był długi) 158 osób. Szok ;P. Jeszcze lepsze jest to, że kilka dni temu było o dwa wejścia mniej, więc post wciąż żyje. Absolutny rekord. Muszę chyba zatrudnić tego Pana z kalendarza, żeby reklamował mojego blogaska. Albo będę Wam tu wrzucać takie ciacha, niezależnie od postu ;P. A co? ;P. Kto bogatemu zabroni? ^^

Później – „Jak szybko zrobić komuś dobrze”. (http://little-misss-naughty.blogspot.com/2014/04/jak-szybko-zrobic-komus-dobrze.html)
89 wejść. Ehh, Kosmaciuchy jedne! Że też nikt nie wpadł, że w poście chodzi o bezinteresowność… ;D.

Dalej – „Na łyżeczki”.(http://little-misss-naughty.blogspot.com/2014/02/na-yzeczki.html).
Joj, bo nie wiecie, że jest taka pozycja do leżenia? ;P. Tyle samo wyświetleń, co poprzednio – 89.

„Zielono – szalone wariacje łóżkowe” zdobyły 86 głosów ;P. Fajnie… I teraz 86 osób wie, jakie cuda wyczyniam na spaniu :D :D ;D. (http://little-misss-naughty.blogspot.com/2014/01/zielono-szalone-wariacje-ozkowe.html).

„FOCH i Koronka, czyli przepis na udany związek z przymrużeniem oka” też Wam się chyba podobał, bo wyświetlił się 78 razy.  (http://little-misss-naughty.blogspot.com/2014/02/foch-i-koronka-czyli-przepis-na-udany.html).

Tyle samo osób przeczytało „Galopem 2…”. (http://little-misss-naughty.blogspot.com/2014/03/galopem-2-czyli-bieganiespacerowaniezul.html)
O ile się nie mylę dodałam wtedy obrazek z wielkim, świecącym słowem „seks”, a tak w ogóle to post jest o… bieganiu ;).

„Nauka nie zając” (http://little-misss-naughty.blogspot.com/2014/01/nauka-nie-zajac.html)
 i „Cisza”(http://little-misss-naughty.blogspot.com/2013/11/cisza.html)
 mają równo po 77 wejść i to jest interesujące, bo nie miały zboczonych obrazków ani tytułów. Wow ;P. Nie wiem, co Was tak do nich przekonało… Muszę znaleźć jakiś wspólny czynnik i go opatentować ;D.

„WOŚP, czyli Wielkie Oburzenie Świętych Pier******” też dał sobie radę, choć również nie miał w sobie nic kosmatego ;). 73 wejścia (http://little-misss-naughty.blogspot.com/2014/01/wosp-czyli-wielkie-oburzenie-swietych.html).

I jeszcze „Pokolorowana wiedza”. 71. Chyba cierpieliście wtedy na głód wiedzy albo szukaliście rozrywki podczas sesji ;P. (http://little-misss-naughty.blogspot.com/2014/01/pokolorowana-wiedza.html).

         Zważywszy na to, że wchodzi Was tu ok. 10-20 osób, kiedy nic nie dodaję, ponad 20, jak dam nowy wpis i 40-60, jeśli wrzucę linka na fb, uważam, że te posty poradziły sobie całkiem całkiem ;D.
Mam tylko nadzieję, że nie byliście zawiedzeni treścią ;P.

         Ogólnie statystyki są super. Nie tylko na bloggerze, ale i na facebookowym fan page’u. Ostatnio wieczorem z zafascynowaniem śledziłam słupki i wykresy. Mam tam wszystko. Ile osób było. Kiedy. O której godzinie. W jakich godzinach najwięcej osób. Procentowy rozkład płci – ile kobiet, ile mężczyzn. Skąd czytacie. Polubienia. Komentarze. Kliknięcia ;D. Masakra jakaś. Inwigilacja ;P. Szkoda tylko, że nie wyświetla mi się, kto mnie czyta ;P. 
           Są statystyki ogólne, z miesiąca, z tygodnia, z dnia i takie opatrzone słowem „Teraz”. Uwielbiam klikać to miejsce, kiedy dodam wpis. Wtedy widzę, że kilka osób mozolnie czyta moje kilometrowe wywody :D. Kiedy widzę: Brak statystyk. Zobacz później”, wiem, że Zielono Mi jest chwilowo niepoczytalne. Tzn. nieczytalne ;P. Nieczytane, joj ;P.

         Swego czasu rozważałam, czy nie warto byłoby przenieść Zielono Mi na blog.onet. Miałabym wtedy szansę wylądować na stronie głównej Onetu. W sumie byłoby fajnie. Szersze grono odbiorców. Może jakieś komentarze, żebym wiedziała, co robię dobrze, a co źle. Ale… Przyzwyczaiłam się do bloggera. Do swojej szaty graficznej iiii… Nie wiem, czy chcę tu takie tłumy ;). Okej, okej. Wiem, że na pewno byłoby miło gościć u siebie paręnaście, paręset czy kilka tysięcy osób. Z drugiej jednak strony… Po co mi to? Na co? Po co wszyscy mają wiedzieć, że mój szynszyl ma problemy z zębami, że jestem roztrzepana i rozpuszczona, że nie umiem powstrzymać śmiechu, kiedy słyszę coś śmiesznego i że zrywam się w nocy, śniąc o pająkach? Czy nie wystarczy, że wiedzą o tym ludzie, których znam? W sumie to nie jest tak, że blog czyta moja mama. Ktoś tu jednak wchodzi ;). Często napawam się tym, że zaraz po umieszczeniu odnośnika na fb, na blogu pojawia się kilka wejść. Jak odczekam chwilę i odświeżę, znów jest cztery wejścia więcej. Za chwilę jeszcze dwa… ;). I to cieszy. Ogromnie ;). Nawet bardziej niż milion anonimowych wejść. Niż mnóstwo komentarzy. Bo w sumie – nie czarujmy się. Komentarze też są różne. Ludzie czasami naprawdę potrafią napsuć krwi, krytykując i wyśmiewając czyjeś słowa. A i blogi na Onecie też są różne. Niektóre świetne, fajne i przyjemne do czytania, inne opatrzone mnóstwem błędów, brakiem przecinków  w miejscach, które o to błagają (awrrr) i do tego nudne jak opis przygód leniwca ;P. Więc czy akurat powinnam aż tak się starać, żeby zawisnąć koło nich? Prosić się o to, zmieniając platformę? Eeee… Chyba nie ;].
       Wydaje mi się, że osiągnęłam, co chciałam. Trochę się tu wyżaliłam, trochę pośmiałam. Najczęściej sama z siebie ;P. Z własnych wad. I z własnej głupoty ;). Chyba wystarczy mi tych wrażeń i zwierzeń. To był bardzo miłe 10 000, ale wszystko ma swój koniec. Napisałam 145 postów. Większość z nich jest całkiem długa. Jeśli macie ochotę – przeglądnijcie archiwum. Na pewno znajdzie się tam coś, co przeoczyliście. Ja kończę swoje zielone rozkminy ;).
Ale tylko te zielone, oczywiście.
Bo te kolorowe i czarno – białe jak najbardziej zamierzam kontynuować ;P. Haha ;D. Nabraliście się? No co Wy? Co ja bym zrobiła bez tej terapii pisaniem? Gdzie bym się tak wygadała? ;P.
No a Wy oczywiście wchodźcie tu jak najczęściej ;). Czytajcie, jeśli lubicie i właściwie to tyle, co możecie zrobić, żeby zrobić mi dobrze ;P. No, chyba, że znacie jakieś inne sposoby ;). Heh… ;] Pozdrawiam ;**.

PS A wiecie, co najbardziej mnie ucieszyło? ;P. To, że wpis zaczęłam robić trochę wcześniej, by mieć go na zaś, ale nie chciałam go wrzucić na bloga, zanim osiągnę równe 10 000 wejść. I co się stało? Kiedy już została przekroczona, to o 61 wejść... Dziękuję ;] ;***.


http://fotonowiacy.hpu.pl/forum/viewthread.php?forum_id=17&thread_id=11&rowstart=80

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz