...

...
M.

piątek, 20 lutego 2015

Poferiowo ;P

Właśnie zdałam sobie sprawę, że w przyszłym tygodniu zaczynam zajęcia.
I że ostatnie trzy tygodnie miałam "ferie".
Hm...

To moje pierwsze tak pracowite ferie ;].
Zwykle czas zimowego odpoczynku spędzałam kolejno na sankach/ workach z sianem/ oglądając filmy video z koleżankami/ odwiedzając babcię i jedząc u niej kanapki z dżemem/ rysując/ czytając książki/ ćwicząc/ spotykając się ze znajomymi/ wreszcie - pisząc.
W zależności od tego czy miałam lat osiem, szesnaście czy dwadzieścia parę ;P.
Jedno było pewne - nigdy się nie przemęczałam i zawsze robiłam same przyjemne rzeczy ;].
Noo… Czasami robiłam gruntowne porządki. Odsuwałam w pokoju łóżko, biurko i klatkę szynszyla i przez pół dnia sprzątałam wszystkie możliwe zakamarki.
Albo jak miałam prawdziwą wenę sprzątającą – ogarniałam kuchenne szafki, sprzątałam na półce z kosmetykami i segregowałam stare gazety w salonie :).
Czasami nadrabiałam spotkania towarzyskie, codziennie spotykając się z innym znajomą/znajomym.
Czasami musiałam pisać jakieś referaty czy uczyć się czegoś.
Ale nigdy nie miałam tak, że codziennie chodziłam do pracy, po powrocie ogarniałam teksty, a wieczorami planowałam, co jeszcze muszę zrobić ;P.
Nie powiem, że się przemęczam, bo siadłam sobie na tyłku i nie latam.
Ale wciąż nie mam czasu na pisanie (dla siebie, nie na zlecenie) i czytanie, a to dla mnie wyznacznik, czy mam dla siebie czas czy nie ;).
Nie chodzę na zakupy i na ploteczki z koleżankami.
Nie czytam codziennie nowej książki.
Nie maluję pazurków i nie leżę na łóżku z nogami na ścianie ;).
Czyli nie nudzę się.
Codziennie wracam z pracy zmęczona w stopniu lekkim albo średnim.
Codziennie słucham muzyki albo oglądam choćby kawałek filmu, żeby się odstresować przed snem.
I codziennie walczę z pokusą, żeby nie pobiec kupić karnetu na siłownię ;P.
Dziś dla odmiany pobiegłam do laboratorium Medicoru, bo chciałam sprawdzić, czy mogę znów wrócić do dawnego stylu życia.
Wyniki wyszły takie sobie.
Bez szału, ale i bez paniki.
Jutro chyba pokuszę się o pobranie krwi.
A potem o wizytę u nefrologa i USG.
Poza tym mam ciulową kondycję i zadyszkę, jak wejdę po schodach ;P.
Męczy mnie odkurzenie mieszkania.
Męczą mnie zakupy w spożywczaku ;].
Więc sama nie wiem, czy karnet ma teraz sens.
Z drugiej strony przeraża mnie wizja siebie 3 kilo plus, więc czuję, że jak tylko poczuję się lepiej, pierwsze co zrobię, to wrócę na siłownię ;).

Ale póki co - jest jeszcze weeeekend ;].
Weekend, który ma być weekendem odpoczynku.
Leżenia i słuchania muzyki.
Machania nogami.
Czytania w łóżku.
Pisania w piżamie.
I 100% feriowego obijania się ;).


PS Przynajmniej taki mam plan ;P ^^.


 
http://www.skigo.pl/aktualnosci-2/art,241,ferie-zimowe-gdzie-na-narty.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz