...

...
M.

środa, 11 marca 2015

Zaplątana ;]



Praca na pełen etat - Dzień Drugi ;]
Wracając z pracy kupiłam sobie dające kopa cukierki Kopiko.
Po drodze zjadłam trzy słodkie ciastka orkiszowo – owsiane i wypiłam soczek pomarańczowy.
Potem wstąpiłam do cukierni po szarlotkę.
Zjadłam ciastko, przepijając je kawą zbożową.
Zrzuciłam z siebie „mundurek”, czyli grzeczną granatową bluzeczkę w jaskółki i grzeczny rozpinany sweterek z błyszczącymi guziczkami.
Ubrałam pasiaste dresy w pandy i pasiastą rozciągniętą koszulkę.
Jedynie francuz, którego zrobiła mi koleżanka i kolczyki – jaskółki wyglądają w miarę porządnie.
Ja – nie.
Siedzę rozwalona na krześle, brzuch mam pełny jak nigdy.
I nie zamierzam dzisiaj iść na siłownię ;P.
Lenistwo.
I rozpusta ;P.
Masakra.
Jestem tak wymęczona, że ledwo widzę na oczy.
W głowie wciąż mi huczy od dziecięcych wrzasków.
Bolą mnie ręce od dźwigania maluchów i sadzania ich na huśtawki.
Bolą mnie ramiona od huśtania i bujania całej gromady przedszkolaków.
Boli mnie kark od kręcenia głową, żeby mieć oczy naokoło głowy.
Boli mnie głowa od hałasu.
Bolą mnie nogi od biegania.
I boli mnie gardło od wymuszania dyscypliny.

Ogólnie to jestem wymęczona, a równocześnie pobudzona.
I myślę, że to nie zasługa kofeiny z kawowego cukierka…
Okej.
Wiem, że przecież tak wygląda praca z dziećmi.
Wiem, że chciałam i chcę z nimi pracować.
Wiem, że kiedy zostanę wypłatę, będę uszczęśliwiona i usatysfakcjonowana.
Wiem, że pieniądze z pewnością mi się przydadzą.
I wiem, że zaraz też mi przejdzie to osłabienie.
Że jutro znów wstanę z entuzjazmem.
Że ucieszę się, kiedy dzieci przybiegną do mnie z okrzykiem: „Miss M.!!!”.
Że będę z siebie dumna, kiedy powierzą mi na ucho jakiś sekret, wejdą na kolana i powiedzą mi, że mnie kochają albo kiedy będą się żegnać przez piętnaście minut zanim zdecydują się pójść do domu.

Ale czasem też można trochę ponarzekać i się pożalić na pracę, zwłaszcza kiedy leci się z nóg, prawda? ;]

PS Ok. Idę się pocieszać ;P. Prysznicem. Książką. Edem Sheeranem. I zieloną jaśminową herbatą ;].
A Wam wrzucam zdjęcie mojej zaplątanej fryzury, którą zrobiła mi koleżanka z pracy (;*).Choć wyglądam na nim, jakbym siedziała w oczekiwaniu na karę śmierci ;D ;]. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz