...

...
M.

środa, 12 sierpnia 2015

Gwiazdorzę ;)

Czy ja mówiłam coś o końcu lata?
To chyba ta gorączka mi padła na mózg ;P.
A lato chyba usłyszało i postanowiło pokazać, że jednak nie powiedziało ostatniego słowa.
Grzeje, grzeje i nie chce przestać.
No i dobrze.
Upały przestały mi już zupełnie przeszkadzać. Przeszkadza mi jedynie paradowanie w ciepłych kapciach i pilnowanie, żeby nie zmarznąć w plecy, co przy takich temperaturach aż prosi się o wybuch śmiechu ;).

Swoją drogą - ten "zapalony" pęcherz to mi się trafił jak ślepej kurze ziarno.
Nie dość, że szybciej wróciłam do domu, to jeszcze trafiła mi się idealna pogoda i wysyp znajomych.
Oprócz jednego dnia, kiedy byłam ciut zmarnowana, nie przegapiłam ani jednej chwili żeby spędzić czas aktywnie.
Nie miałam kiedy podrapać się po tyłku, więc o czytaniu czy pisaniu mowy nie było, ale - nie ma tego złego.
Polańczyk i rowerki obskoczyłam kilka razy. Za każdym razem z fajną (czyt. dobrze pedałującą) ekipą.
Znajomi z piątką dzieci (w tym trójką własnych) odwiedzeni kilka razy.
Wypite mrożone kawki i wody z lodem i cytryną - niezliczone ilości.
Altankowanie, spacerki z psem...
Sielanka ;]
Do tego pobyt przyjaciółki, która była u mnie kilka dni i codzienne wspólne pichcenie, robienie sobie SPA w salonie, oglądanie filmów i pogaduchy ;).
Mmm... ;)

Przestałam się nawet tak bać końca sierpnia....
Bo był czas, że zaczęłam panikować.
Z powodu zmian, z żadnej innej przyczyny.
Boję się ich jak cholera, choć tak bardzo ich chciałam.
To jest dopiero ból - zamiast cieszyć się ze spełniających się marzeń, bać się tego, co przyniesie ze sobą ich spełnianie ;].
No nic.
Dziś noc spadających gwiazd.
Może pożyczę sobie, żebym nie sfiksowała z powodu tego, co wydarzy się na moje własne życzenie.
I wymyślę nowe marzenia do spełnienia ;)


http://www.yourtango.com/2015272677/night-owls-are-smarter-make-more-money-says-science






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz