...

...
M.

piątek, 4 września 2015

Wykorzystuję ;)

Cisza.
Spokój.
Brak czynników rozpraszających.
Siedzę na nowej kanapie w pustym niemalże pokoju i kontempluję nadchodzący weekend.


Pierwszy tydzień pracy za mną.
Za mną też decyzja odnośnie mebli.
Piątkowe popołudnie zaczęte już od piętnastej.
Aaach ;]


Co u mnie?


Póki co trąbię na prawo i lewo, jak dobrze uczyć w szkole.

Codziennie mam dylemat, w co się ubrać, żeby wyglądać dostojniej, a równocześnie nie przedobrzyć, a potem próbuję jeszcze znaleźć odpowiedni ciuch w worach.
Na szczęście na ogół zaczynam pracę koło dziesiątej, więc mam czas na wszystko.
Oprócz tego kupiłam ryzę białego papieru do kserowania, codziennie przygotowuję dzieciom zadania i rysuję im szlaczki w zeszycikach w linię.
Czytam też "Plastusiowy pamiętnik" siedzącym na dywanie dzieciom, zdzieram sobie gardło podczas nauki pierwszaków w zabawę w "Duck and goose"(zaczerpnięte z Promaru ;P), nawiązuję znajomości w pokoju nauczycielskim i uczę się jak nie zwariować na zajęciach z komputerami, które odmawiają współpracy...
Jeść nie mam czasu, bo zanim moje sześciolatki zbiorą się z klasy, muszę gonić gdzieś po coś, dyżurować na korytarzu albo robić inne rzeczy ważniejsze od jedzenia.
Pić na szczęście mam kiedy, choć sama nie wiem, czy picie to dobry pomysł, kiedy nie ma się czasu wyjść do toalety ;).
Dzieciaki błyskawicznie podbiły moje serce i oprócz tego, że wszystkie znam już z imienia i nazwiska (a obudzona w nocy umiem pokazać, w których miejscach klasy siedzą), to strasznie, strasznie je lubię.
Oprócz tego, że są naprawdę malutkie, są absolutnie kochane i rezolutne.
Nie sposób się na nie złościć, nawet jak dokazują.
Wszystko, co im pokazuję jest okrzyknięte "wooow", nawet jeśli to kartka z nowymi szlaczkami albo lepienie z plasteliny.
Działa na nich mój nie nadszarpnięty jeszcze autorytet i choć cisza w ich wykonaniu nie trwa zbyt długo, to jednak udaje mi się sprawić, by choć przez chwilę nie jazgotały podczas rysowania ;).


Meble.
Meble postanowiłam robić na wymiar i chociaż wybrałam najdroższą ofertę, zamówienie zostanie zrealizowane w ciągu 2-3, a nie ponad 5 tygodni.
Pieniądze pieniędzmi, wiem, że remont solidnie nadszarpnie moje oszczędności, ale po głębszym zastanowieniu - co jest dla mnie ważniejsze - kasa na koncie czy wreszcie ładny, uporządkowany, dopasowany pokój...?
Tym bardziej, że nie mam gdzie przygotowywać się do zajęć, ubierać, udzielać korepetycji no i spędzać swój wolny czas, którego wreszcie mi przybyło i który zamierzam solidnie wykorzystać, zgadnijcie jak...  ;)
Miłego weekendu! ;)

http://love-is-the-cure-of-everything.blogspot.com/2013_03_01_archive.html


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz