...

...
M.

piątek, 10 czerwca 2016

Nie chce mi się

Nie chce mi się pisać.
Nie chce mi się przecierać laptopa z kurzu, nie chce mi się czekać aż załaduje się strona, nie chce mi się myśleć jaki jest synonim do słowa, które użyłam już dwa razy i nie chcę tego zrobić po raz trzeci.
Nie chce mi się wrzucać gotowców, nie chce mi się wymyślać nic nowego.
Nie chce mi się nawet poruszać palcami po klawiaturze, bo wydaje mi się to nazbyt męczące.
Nie chce mi się ;]
I nie mam sił - to swoją drogą.

Gdybyście mnie spytali co robiłam w ciągu ostatnich dwóch tygodni to rozłożyłabym szeroko ręce.
Nie wiem.
Nie pamiętam.
Śpię codziennie w ciągu dnia, spałam nawet w czasie weekendu.
A w trasie nie spałam - dla odmiany.
Choć powinnam była po trzech godzinach snu w nocy, bo efekt zmęczenia jest katastroficzny, a ja wyglądam średnio ciekawie.
Jestem masakrycznie niedospana. Chodzę jak zombie, oczy z zacienionych stały się już ewidentnie podkrążone. W oczach mam wypisany głód snu, a zamiast źrenic mam pewnie w tęczówkach małe łóżeczka z poduszeczką i kocykiem.
Zaliczyłam dwa ważne egzaminy (z broni i z prawa), ale nie mam nawet sił poskakać z radości.
Przeczytałam za to trzy książki. Na szkółce. W ramach rozrywki. W łapanych chwilach czyli tylko na przerwach, nigdy w pokoju.
W domu też chwilę czytałam. Na leżaku. Przynajmniej dopóki burza nie przegoniła mnie do łóżka, w którym napawałam się słuchaniem deszczu bębniącego o poddasze.
I do wtóru którego to bębnienia spałam rozkosznie równo w południe ;).

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym na zmęczenie nie zareagowała dziwacznie, czyli - im bardziej zmęczona, tym bardziej męcząca dla otoczenia (pobudzenie i nakręcenie wciąż na wysokim poziomie), ale dla odmiany jestem też ciut przygaszona i przytępiona, jakby ktoś walnął mnie porządnie patelnią po głowie.
Może i ma to swoje plusy, bo nigdy nie miałam tak szybkiego tempa zasypiania jak na szkole, za to fakt, że równie szybko zasypiam na zajęciach jest już średnio przeze mnie pożądany ;)
Okej.
Koniec pisania, bo mi się nie chce.
Idę się ogarniać, bo spałam po południu i nie obudziłam się do teraz.
A potem?
Oczywiście, że to co muszę zrobić i... znowu spać ;] ^^.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz