...

...
M.

czwartek, 28 stycznia 2016

Na łopatki ;]

Łóżko.
Szary kombinezon do spania.
Grube skarpety w skandynawskie wzorki.
Komedia romantyczna.
Chustecznik.
Maść majerankowa.
Gorzka herbata.
Koce.
Poduszki.

Taa...
Wytrzymałam dwa dni i trzy zajęcia z zumby.
Ale dzisiaj mnie rozłożyło.
Na łopatki ;).
Wytrzymałam poniedziałkową wywiadówkę, wczorajszą radę pedagogiczną i dzisiejszą zabawę karnawałową.
A teraz spędzam dzień w domu, w pokoju, w piżamie.
Po pracy byłam tylko u fryzjera, w bibliotece i na zakupach.
Kupiłam sobie rozpieszczacze w drogerii (kosmetyki z ulubionej linii zapachowej Nivea, szczotkę do masażu i mycia twarzy, szczotkę masującą do włosów) i jedzenie, które da się przełknąć z gardłem czerwonym jak polne maki.
Oprócz tego moje popołudnie zostało sprowadzone do wlewania w siebie herbat i wylewania z siebie smarków ;). O tak. Wylewanie to dobre słowo. Wysmarkiwanie musiałby się wiązać z czynnością, a po pierwsze - nie mam siły na żadną aktywność, po drugie - to ta faza, kiedy z nosa kapie jak z nie uszczelnionego kranu.
Siedzę więc w ciemności pokoju, rozświetlając mrok kulkami, żeby nie zasnąć (bo noc nie moja) i żeby nie oślepnąć od światła żarówek (bo cierpię na dziwny światłowstręt).
Nie czytam, bo boli mnie głowa, więc nowe książki ułożyłam w zgrabną piramidkę na stoliku i podziwiam je z daleka.
Obejrzałam za to mało wymagający film ("PS Kocham Cię") i wypiłam setną herbatę.
Oczywiście walnęłam sobie też porcyjkę czosnku, więc pachnę mało przyjemnie i mało subtelnie, ale jak to ładnie ktoś kiedyś napisał - medycyna niekonwencjonalna nie jest perfumowana ;).
No i napisałabym chętnie coś więcej, ale mi się nie chce ;P.
Łączcie się więc ze mną w katarowym bólu (jutro mam jeszcze Dzień Babci w szkole) i trzymajcie kciuki, żebym szybko była zdolna do biegania na siłownię jak króliczek Energizera ;)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz