...

...
M.

czwartek, 8 grudnia 2016

Grudzień ;]

Szare dresy z plamą po lakierze do paznokci.
Czarna koszulka.
Wyprostowane włosy.
Zero makijażu.
Zero obiadu.
Dwa puste kubki - czerwony na kawę po kawie i pasiasty po herbacie (*brak pleśni - jeszcze nie ten etap).
Dwa rodzaje patyczków zapachowych, które złączyły się w jeden wielki miks - soczyście pomarańczowy z orzeźwiająco miętowym.
Ładnie zaścielona pościel, nieładnie niezłożone łóżko.
Ciuchy z prania połowicznie poukładane w równe kupki, połowicznie malowniczo rozwalone po fotelu.
Zrolowany kocyk w groszki.
Porzucone na podłodze kapcie w czerwoną kratkę.
Światło.
Światełka.
Zasunięte rolety.
Błysk w pokoju, dwa koty na podłodze.
Meble pachnące Prontem, rozsypane w nieładzie pocztówki, które miałam porozsyłać, ale oczywiście miałam nie po drodze.
Jedna skarpetka pod hula hopem, jeden przewrócony trampek, bambus wymagający podlania.
Ołówki ostre jak sztylety i pusty organizer.
Lekko przyćmiony spaniem umysł, lekki ból głowy, lekkie ssanie w żołądku.
Szmer laptopa.
Stukot palców.
Ciąg czarnych znaków wyglądających jak kontrastowy wzorek na biały tle.


Grudzień.
Grudzień zdecydowanie jest moją porą :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz