...

...
M.

sobota, 18 marca 2017

Krótki ;P

No i urlopuję ;)
Najwięcej ponchuję, zwłaszcza jak piszę (a urlop ma być z założenia "przepisany") albo uaktualniam najnowsze newsy z Watykanu sącząc herbatkę u babci. Myślę, że jeszcze jedna wizyta u niej, a będę mogła śmiało zostać ekspertką w dziedzinie najnowszych święceń.
Z poncha robię też pelerynki dla odwiedzanych pięcioletnich księżniczek - przynajmniej kiedy razem z księżniczką nie bawię się w robienie pompek albo nie aresztuję jej brata i nie spinam go kajdankami z rąk ;).
 
Nie gotuję i nie sprzątam. Prawie.
Upiekłam za to szarlotkę i dochodzę do wniosku, że może jednak faktycznie warto dodawać proszek do pieczenia do wypieków. Szarlotka zjadliwa, o dziwo słodka.
Poza tym kawkuję, piwkuję, znieczulam się "Znieczuleniem" (*Polecam. Najlepiej wchodzi jak planuje się zabieg w szpitalu albo się w nim leży i oczekuje na jakieś badanie/zabieg. Wiem, bo praktykowałam w wieku piętnastu lat czekając na badanie i czytając o przekrętach w szpitalu w wyniku, którego znikali ludzie. Genialne. I to wieczorne wsłuchiwanie się w szum urządzeń i emocje, jak słyszy się stukanie drewniaków na podłodze. Mmmm... Ze specjalną dedykacją dla "Eeeeem z kropką" ^^), no i rano śpię ile wlezie, żeby w nocy nie spać do drugiej albo budzić się o czwartej i czytać przy latarce.

Zumbuję, maluję pazury (byłam nawet u kosmetyczki. Pierwszy raz takie historie ze wdzięcznym wykładaniem rąk jak dama i pozwalaniem by kosmetyczka ubierała mi parkę, żebym się nie drasnęła. Oczywiście się drasnęłam ;P), zmieniam wystrój pokoju (np. kolor poszewek od jaśków). Same ważne rzeczy ;).
Ooo, i jeszcze szpanuję nowym wisiorkiem i bransoletką i zgrywam w pośpiechu wszystkie "ważne" czyt. zawierające milion znaków pliki po śnie z wybuchem suszarki i zniknięciem danych z laptopa.
Fotografuję podnieconego widokiem słodkości psa, przyczajoną kotkę albo kotkę w pudełku no i masę pierdół, bo ja lubię pierdoły.
Poza tym dostałam jeszcze opierdziel w bibliotece za zalaną książkę, kupiłam cztery miękkie ołówki do rysowania, którymi póki co pisze pomysły w owocowym notatniku i świeczkę zmieniającą kolor i zapach, o której przypominam sobie w ciągu dnia, a zapominam wieczorem ;)

No to wchodzę w kolejny tydzień urlopowania.
Ktoś coś? Kawka, herbatka, akcesoria dla księżniczek? ;)
Mogę też machnąć kolejnego placka, obiecuję, że z cukrem i proszkiem do pieczenia ;)






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz