Święta

Dla mnie święta mają magię. Wciąż i nadal.

Po pierwsze pracuje z dziećmi, więc różne warsztaty, bajki, piosenki świąteczne i spotkania z Mikołajem nie dają zapomnieć o świętach ;).

Po drugie - jako, że my prywatnie nie mamy dzieci, a nasze rodzeństwo lub jego brak też ich nie ma, więc za dzieci robimy my i to my dostajemy prezenty 🤭🤣. Na szczęście dostosowane do wieku ;). Ja sama też uwielbiam kupować prezenty, pakować je najlepiej w papier i ozdabiać. Uwielbiam też jak np. klej nie chce kleić albo coś nie wychodzi tak na zdjęciach.

Po trzecie - lubię dekorować dom zgodnie z sezonem. W lecie są to poszewki w cytrynki, na jesień dom zamienia się w Królestwo Dyń i Muchomorkow, a na Święta. No cóż. Na Święta to najwięcej dekoracji, ale bez przesady. Słoik z cukierkami z USA (przeterminowanymi już o kilka lat), poduszki, świeczki, wieniec na dom, bałwanki, reniferki... Co leci. Byle nie cekinowe i błyszczące. Migać to mi mogą światełka.

Święta to też atmosfera, a u nas to rodzinne wigilie w najbliższym gronie. Powtarzam to też stale - nawet jak żyła babcia, żadne seniorki, ciotki ani wujki nie wchodziły nam w butami w życie, związki czy dzieci. Nie jestem więc do tego przyzwyczajona. Nie znam pytań ze świątecznego BINGO pt.
"a kiedy", "dlaczego" i takich tam. Od bliskich, bo od ludzi spotkanych na chodniku czasami tak; ci to chyba nie mają magii świąt ;) 

U nas jest hihi, haha, rozmowy i śmiechy. Zero polityki, zero nacisków na nasze poglądy czy drogi życiowe. Nie ma też zmuszania do jedzenia!

Mamy trochę trupów w szafie, czasem coś wyleci przy okazji, ale wpychamy je nogą z powrotem. Jak się uda.

No i świąteczne przygotowania. Rok temu robiliśmy Wigilię i wtedy faktycznie, było więcej porządków czy przygotowań. Nie pamiętam czy myłam okna i nie pamiętają tego moi goście, pamiętają za to, że była to jedna z fajniejszych Wigilii, co dowodzi, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Na naszą "młodą" wigilię każdy coś przyniósł, a M. pomagał mi wszystko przynosić, podawać (może nawet więcej niż ja, bo to ja jestem z tych wylewających i wywracających). Byłam trochę zmęczona, ale to z napięcia, żeby wszystko było fajne, żeby się każdy dobrze bawił, a nie z utyrania przy garach albo porządkach.

Czego na pewno bym nie chciała w święta? Żeby przygotowania i chęć zrobienia wrażenia perfekcyjnej pani domu zawładnęły magią świąt. Żebym z porządków uczyniła rzecz najważniejszą. Żebym kupiła za dużo jedzenia i potem na to narzekała. I żebym była utyrana, zła i sfrustrowana jak wciąż wiecznie osób w okolicy świątecznej. Bo święta nie są od tego! 

Z okazji nadchodzących Świąt życzę wszystkim wyrozumiałości dla siebie, życzliwości dla innych i serca dla zwierząt ❤️.

Żegnaj, 2025! :) 

































































Komentarze