Zwykle robię podsumowanie roku, więc teraz dla odmiany, napisze co się w ciągu tego roku zmieniło.
Mam dobrego pomocnika - zdjęcia w telefonie 😈😈😈. Bez tego pewnych rzeczy bym nie spamiętała.
Rok temu spałam już w opasce na oczy, ale miałam taką z pluszu, teraz mam jedwabną. Zwracam większą uwagę na skład rzeczy, które noszę albo które mam przy sobie (koce, kosmetyki). Marka czy metka mało znaczą, jeśli rzeczy nie mają w sobie bawełny albo wełny.
Rok temu nosiłam białe złoto + srebro, teraz noszę różowe złoto lub srebro barwione na rose gold (w zależności od zasobności portfela i dostępności danego produktu w sklepie). Spodobał mi się elegancki efekt, który daje, choć irytuję się, gdy podróbki muszę ściągać do kąpieli 😈.
Rok temu miałam dobrą passę ćwiczeniową i robiłam regularne, intensywne treningi, ale też dużo więcej chorowałam. Teraz regularnie użytkuje bieżnię, ale głównie chodzę pod górkę.
W tym roku po raz pierwszy zaszczepiłam się na grypę (jestem też w teamie zaszczep się na HPV i wciągam w ten zespół męża i siostrę) i regularnie odwiedzam immunologa. Biorę dobre probiotyki i dbam o odpowiedni bilans praca, sen, odpoczynek, odżywanie.
Rok temu miałam włosy koloru blond, które czasem mnie już irytowały, więc obecnie mam kolor bardzo zbliżony do naturalnego, ciemniejszy (ciemny blond), w którym czuje się bardzo dobrze.
Pod koniec '24 nie miałam jeszcze nowej pralki i suszarki, miałam więc trochę więcej pracy i obowiązków, obecnie domowi pomocnicy tacy jak jeżdżący odkurzacz, odkurzacz bezprzewodowy czy suszarka, zdecydowanie ułatwiają mi życie. Ale właśnie czeka mnie opróżnianie kuwet 😈😈😈.
Rok temu odkryłam galerię wyprzedażową pod Krakowem i od tej pory byłam w niej trzy razy, wzbogacając się w kaszmir, jedwab i parę innych spraw. Na pewno jeszcze tam wrócę, choć póki co ciuchów mam pod dostatkiem ;).
W '24 czytałam Harrego Hole, teraz czytam Harrego Boscha i w '26 będę kontynuować z Boschem ;).
Miałam ekologiczne zapędy i piłam wodę ze szklanych bidonów ale odkąd w pracy stłukłam trzy, kupuję teraz małe butelkowane wody. Czasami nie warto walczyć z wiatrakami.
Podobnie jak rok temu, ciągle nałogowo jem maliny ;).
Nosiłam rurki, rurki i tylko rurki, a od tego lata przekonałam się do trochę szerszych straightów z dziecięcego działu HM, by... pod koniec śnieżnego grudnia wrócić do slim fitów bo według mnie dobrze współgrają z niezawodnymi szarymi UGGsami z kokardką 🎀.
O, i pod koniec tego roku wróciłam do biblioteki w Sanoku. W sensie swoją dalej odwiedzam, ale tam też są ciekawe nowości, więc nie muszę kupować tyle książek, bo:
***
...jakie mam plany na '26?
Właściwie nie ma ich za wiele. Chciałabym troszkę zmienić podejście do kupowania nowych rzeczy; kolejnych kubków, książek i pierdół. Postaram się ograniczyć to do minimum, odkładając za to na coś fajniejszego (w ten sposób na sam koniec roku kupiłam oczyszczacz powietrza). Chcę zrobić porządki w nienoszonych ubraniach na strychu. Oddać dobre, wyrzucić to co niepotrzebne. Jeśli chodzi o nowe ubrania to dalej tak samo: dobrej jakości, ekologiczne, same dobre materiały (chyba, że suknie koktajlowe albo odzież termo 😈) i może trochę mniej impulsywnie; nawet jeśli będą super promocje ;).
I choć na pewno będzie mi to ciężko zrealizować - mniej pracować. Albo przynajmniej już tyle, ile mam w grafiku, nie dokładając sobie więcej.
Ten czas między świętami spędziłam delektując się czasem w swoim miętowym gabinecie, który choć urządzony pode mnie, jest głównie miejscem pracy do wieczora. Mimo dużego regału pełnego książek i wygodnej kanapy z puchatymi porządkami, ja najczęściej kwitnę przy biurku.
Teraz było po Bożemu. Czytałam książki na leżance z poduszkami, malowałam farbami, brudząc biurko i łokcie. Dużo tuliłam się z kotami, spędzając z nimi bezcenny czas. To, że je mam, że są, że chodzą, mruczą i żyją, daje mi największą radość, którą nie zastąpi zbliżające się do nas auto w kolorze denim blue ani błyskotki w nowej szkatułce.
Także tryb slow i więcej odpoczynku! ;))

Komentarze
Prześlij komentarz