Póki co maj bardzo mi się podoba, dużo czasu spędzam na zewnątrz, w zieleni i ciszy. Poznałam już wszystkie możliwe owady, w tym tego wielkiego chrabąszcza który lata jak dron i zielonego, udającego liścia.
Pochłaniam książki, chłonę słońce, wchłaniam butle wody.
Lodów na razie brak, nie będę się chwalić czemu 😈😈😈, ale powiem tylko, że zapasy Nebbudu w domu to konieczność!
W tym miesiącu jestem umiarkowanie zmęczona, daje sobie więcej luzu. To tak przed czerwcem i latem.
Używany już tylko karafki na zimną kawę, co w praktyce oznacza że M. grzeje swoją pół minuty w mikrofali, a ja piję w temperaturze pokojowej. Całkiem mi się to podoba ;)
Uwielbiam też ten czas, kiedy wszyscy narzekają że gorąco (a najwięcej było 25 stopni), a ja się rozpływam, ale ze szczęścia. Szykuje lekką kołderkę i czekam kiedy będzie można spać bez skarpetek :)



















































Komentarze
Prześlij komentarz