Zasunięte rolety, mata chłodząca w kształcie truskawki, ananasowe smoothie w lodówce.
Upały zagościly na salony!
Sprawdzam asfalt zanim wezmę psa na spacer, w nocy otwieram okna na oścież, pytam storczyków jak się czują ;). Mam też nowego rocznicowego lokatora - fikusa bonsai. W słoiku, więc nie trzeba podlewać.
Mąż nadmuchał mi lamę, pierwszy dzień urlopu spędziłam w przydomowym basenie; brakowało tylko pływających mini kółek ratunkowych z napojem w środku :). Ale lody waniliowo-malinowe przyjęły zaproszenie na to pool party :).
Nie pamiętam już, jakie to uczucie mieć długie dżinsy na nogach, za to dobrze wiem jak to jest iść po trawniku w mokrym bikini i jeść maliny w basenie - i chyba tak wolę!
Parę dni temu świętowaliśmy z mężem kolejną udaną rocznicę ślubu. Jesteśmy razem, jesteśmy szczęśliwi, nie patrzymy na innych, mamy siebie i swój mały światek.
Wystawiam twarz do słońca, wyciągam przewiewne sukienki z dna szafy, nadrabiam domowe zaległości.
Jest pięknie.
A reszta? To tylko szumy w tle.















Komentarze
Prześlij komentarz