Miami heat

Zasunięte rolety, mata chłodząca w kształcie truskawki, ananasowe smoothie w lodówce. 

Upały zagościly na salony! 

Sprawdzam asfalt zanim wezmę psa na spacer, w nocy otwieram okna na oścież, pytam storczyków jak się czują ;). Mam też nowego rocznicowego lokatora - fikusa bonsai. W słoiku, więc nie trzeba podlewać. 

Mąż nadmuchał mi lamę, pierwszy dzień urlopu spędziłam w przydomowym basenie; brakowało tylko pływających mini kółek ratunkowych z napojem w środku :). Ale lody waniliowo-malinowe przyjęły zaproszenie na to pool party :). 

Nie pamiętam już, jakie to uczucie mieć długie dżinsy na nogach, za to dobrze wiem jak to jest iść po trawniku w mokrym bikini i jeść maliny w basenie - i chyba tak wolę! 

Parę dni temu świętowaliśmy z mężem kolejną udaną rocznicę ślubu. Jesteśmy razem, jesteśmy szczęśliwi, nie patrzymy na innych, mamy siebie i swój mały światek. 

Wystawiam twarz do słońca, wyciągam przewiewne sukienki z dna szafy, nadrabiam domowe zaległości. 


Jest pięknie. 


A reszta? To tylko szumy w tle. 


















Komentarze