Czerwiec to truskawki, rocznica i papierologia. Ale w tym roku to też udany długi weekend. Trochę deszczu, trochę słońca (kąpiele słoneczne wchodzą jak złoto!). Makaron z kurkami w restauracji w asyście sałatki, czytanie książek (lepszych i gorszych), kawa i owoce podane do łóżka, gdzie chillowalam z kotkami, słodki odpoczynek. Błogo.
Jeszcze trochę miotam się między wytężoną pracą, a powoli napływającymi wolnymi popołudniami. Jak zwykle nie umiem sobie z tym poradzić ;) Ale spłyną pierwsze dni lipca i przy moim stylu życia, będzie mi brakować czasu :)
Lipiec
Parada szortów leży odłogiem, gazetki brane z drogerii czekają na leżenie na leżaczku w słońcu. Książki wchodzą dobrze, ale jeśli są dobre. Jako millenials typowo tęsknię za latami 90 i 2000, bez TikToków, więc książki, w których mają pagery wchodzą najlepiej. I takie, które są dobre, a nie bestsellerowe z krzykliwą okładką. Albo lekkie babskie kryminały. No nie, nie mają być ani lekkie, ani babskie. Dodatkowo - jak większość millenialsów, ja też mam puchate psiecka, ale bez psie. Właśnie kupiłam im nowy drapak i czekam na wolne wakacyjne dni, kiedy będziemy sobie cały dzień razem siedzieć, spacerować po krawężnikach i bawić się w chowanego. Uwielbiam lato z moimi kotami i chociaż nie ciągnę ich na spacer w wózku, nie targam w przeźroczystym plecaku w góry ani nie pokazuje plaży, całe dni dla nich, godziny na wspólne budowanie relacji są najlepsze w całym urlopie.
Osiemnaście stopni. Czuję jak się ze mnie śmieją. Te szorty, które kupowałam w zimie bo moje letnie stylówki mają przecież 10 lat! I te sukienki, bawełniane, przewiewne. Śmieją się też stroje kąpielowe, głównie w odcieniu blue i trampki. Przy następnej okazji w outlecie kupuję komplet dresowy Gapa i wysokie adidasy, które zmieszczą skarpetkę. Nie stopki. Tak, one też się ze mnie śmieją; po co nas kupowałaś, na te 13 stopni?
***
Tak! Przyszły upały i wszyscy narzekają, a ja od rana do wieczora funkcjonuje jak należy. No, czasem boli mnie z gorąca głowa (nawet jak siedzę w domu), ale mam swoje chłodzące plastry. Upały to moja pora i naprawdę mogłabym mieszkać w ciepłym kraju; w moich żyłach płynie lód, a stopy to dwie jego bryłki.
Wyskoczyliśmy na trzy dni za granicę, mam lekką opaleniznę, dużo nowych książek, a oprócz Boscha i Hallera czytam lekkie wakacyjne poczytajmy z nastoletnich lat. Zamówiłam buty na jesień, a także zimowy szalik i trawiasty kapelusz - oba na mega promocji. Jeden, bo poza sezonem, drugi - cóż... Bo koniec sezonu?





















Komentarze
Prześlij komentarz